~
 
IndeksIndeks  PublicationsPublications  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Mruczący rzezimieszek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar
Liczba postów : 109
Join date : 02/01/2016
PisanieTemat: Mruczący rzezimieszek   Sob Lut 20, 2016 9:44 pm

Na wstępie parę podziękowań. A więc, wieeeeeeeelkie spasiba i uścisk dla:
* Drejkiego i jego kotów za pomysły, rycie mi psychiki i Drejkicje
* Kidy - za inspirowanie słodką mordeczką na nagłówku oraz drobną pomoc w innych kwestiach
*Shinry za...za bycie Shinrą i Makoto za mordeczkę na avku. A teraz proszę czytać i się bać.


Dzień Pierwszy: Weltschmerz kota, lekcja informatyki i słabe człowieki, takie 2/10.

Miau!
Nazywam się Dokusonmaru. Dziwne imię, prawda? Ale mi się podoba - moi właściciele mi takie wybrali. W chwili, gdy opowiadam Wam tą historię, znajduję się u dziwnego, zestresowanego furiata, którego mój pan nazywa bratem. Jeśli mam być szczery, wcale nie są podobni - mój pan lubi mnie drapać po brzuszku, a ten zoofil bez przerwy mnie molestuje! Czy to jest jakieś zboczenie zawodowe ludzi, czy co? Ja rozumiem, nigdy nie miał kota i te sprawy, ale nie musi mnie łapać za wiadomy przyrząd!
Po kolei i do rzeczy: jakim cudem się tu znalazłem? Najzwyczajniejszym: do Kasuki zadzwonił telefon. Kasuka podniósł ten zacny przedmiot do ucha (czemu właściwie ludzie nigdy nie noszą obroży? Kasuka w obroży wyglądałby bardzo seksownie) i objął swoją pańcię, czemu przyglądałem się zza przymrużonych powiek i z wygodnego koszyka. Po długich dywagacjach, godzinie szybciutkiego pakowania i uścisków z lubą (notabene nawet ładna samica) zostałem poinformowany wszem i wobec, że wobec tego, że pan wyjeżdża do pracy, zostaję powierzony opiece jego brata. Kojarzę typa tylko z jego rzadkich wizyt, ale nie znaczy to, że...Cóż, mimo wszystko jestem u niego - jak on tam ma? Shinra? Shibakuchi? Nie no, to po prostu nasz kochany Shizuś, niech go, kurwa, piorun siarczysty strzeli i myszy zeżrą. Kawalerka jakaś taka obskurna, komputer dziwny jakiś nawet (już mój pan ma lepszy! Na co mu on tak właściwie?), a do tego nie wolno spać na kanapie! Zgroza! Na samą myśl o moim biednym, opuszczonym koszyczku, pluszowych myszach i kocimiętce chce mi się płakać. Już płaczę.
MIIIIIIIIIIIIIIAUAUUUAUUAUAUMIAUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUU!
-
Oż kutafon bezszczelny, faraon zmarszczony, jak on śmie mnie bić poduszką i mruczeć "kocie, kurwa, zamknij się"?! Nie dość, że cały dzień gdzieś wydzwania, wychodzi i zostawia MNIE, to jeszcze jest taki niemiły! Czas na zemstę! Ale zaraz... To coś wygląda...na klawiaturę, am I right? Am I not right? Cóż, poturlam się, wygląda fajnie. O, w tę stronę i jeszcze w tę stronę, i w drugą, i tak jeszcze enterek przycisnę ogonem...Czemu ludzie nazywają to świecące coś myszką? Jest takie dziwne. Może powinienem się na to zsikać? W domu tak robiłem. I nikt nie krzyczał.
-
Głupi człowiek! Durna menda, takie 2/10 mocne - to ja mu tutaj tak pięknie komputer naprawiłem, ekran wyprofilowałem jak w salonach Macintosha, a ten wredny faraon, durny człowiek, skrzyczał mnie i jeszcze złapał za wiadomoco! Ba, jeszcze nie kupił mi moich Drejkicji! Drejkicje! Gdzie jesteście?
Najważniejsze jednak, że daje mi spać na kanapie.



Dzień Drugi: Obcy człowiek, koniec zoofilii i coraz większa tęsknota za domem.

Aaaa...spałem nawet nieźle. Chociaż i tak tęsknię za moim panem. Nigdy nie sądziłem, że ludzkie piosenki tak mi się spodobają.

Już teraz wiem, że dni są tylko po to,
By do Ciebie wracać każdą nocą złotą
Nie znam słów, co mają jakiś większy sens
Jeśli tylko jedno - jedno tylko wiem:
Być tam, zawsze tam, gdzie Ty...miau, miau, miaaaaaaaaaaau...

Shizuo chyba też jest w wybitnie refleksyjnym nastroju, ponieważ zadzwonił gdzieś i wyszedł. I był smutny. Czyżbym go wzruszył moim miauczeniem? Muszę zacząć udzielać kursów z psychologii. Poskromiłem bestię. Chyba. Bo nawet mnie już nie łapie za przyrząd rozrodczy.
Dzień spędziłem na zwiedzaniu kawalerki. Łazienka mnie odstrasza; fuj, okropne! W kuchni ozdobiłem meble, zdarłem firanki i coś jeszcze - kłóciły się z moim gustem! Koty muszą żyć w gustownym otoczeniu, a jak!
Po południu odwiedził go jakiś facet z imieniem Dziecko i w bluzie dresa. Akurat siedziałem sobie na gazetkach, które znalazłem w biurku Shizusia i nie bez trudu i wysiłku sobie przytaszczyłem. Shizuo być może nie zauważył faktu, że siedzę na jego gazetkach, bo ratował swój komputer. Mina Dziecka w Bluzie była bezcenna. Chyba już mniej żałuję, że nie ma tu mojego pana.
Ale wieczorem dostałem Drejkicje! WRESZCIE! A NAWET TAKIE SPECJALNE, O PYSZNYM SMAKU WĄTRÓBKI! I NAWET SHIZUO MNIE PRZYTULIŁ!
Życie jest jednak piękne.


Dzień trzeci: spacer do pracy, dziwny rusek i praca. Jestem szczęśliwy.

Dziś poszedłem ze Shizuo do pracy. To znaczy nie poszedłem...No...wlazłem mu na ramię i musiał mnie wziąć, bo jak chciał mnie zdjąć, to drapałem. Po siedemdziesięciu kurwach, stu pizdochlastach, trzech obszczymurkach i jednym chujumujudzikimwężu wreszcie poszliśmy do Toma. Tom nie był zachwycony, ale wyjaśnienia przyjął z ulgą. Notabene, pochwalę się Wam, że go UGRYZŁEM. W ŁYDKĘ. A, i podrapałem dłużnika. Więcej grzechów nie pamiętam, żadnego nie żałuję i proszę cię ojcze Orihara o podrapanie za uchem.
Wracając, wstąpiliśmy do czegoś, co nazywa się chyba lokalem sushi. Właściciel, dziwny mężczyzna z niemodnym kolorem twarzy, przy którym moje futerko było jak wyjęte z żurnala, okazał się być miły i nawet miał moje ukochane słodycze! Jupi!
Jednak wiecie co, nie będę narzekał na Shizuo. To jednak fajny człowiek jest. Daję mu takie mocne, szczere i faraońskie, kocie 7/10. Nadal jednak przedkładam Kasukę nad bestię z Ikebukuro.


Dzień czwarty: Cycki blondynki. Powrót DO DOMU! KOSZYKU, PRZYBYWAM!

Dzisiaj ma wrócić mój pan! JUPI! NARESZCIE! MIAUUUUUUUUUUUUUUUUUUMIAU! ONIONIOONIONIOOOO *chwila dziwnego zawodzenia* Wybaczcie, to ze szczęścia. Tak bardzo za nim tęskniłem! Koszyku! Kocimiętko! Tatuś już do was wraca! Ruri-chan, jak tęsknię za byciem twoim pieszczoszkiem i twoim śpiewem pod prysznicem!
Chyba robię się zbyt sentymentalny.
Po wyjściu do pracy w roli Shizusiowego wspólnika zaliczyliśmy powrót przez park. I uroczą wpadkę (czy to aby na pewno była wpadka?) na cycatą blondynkę w uroczo rozpiętym kombinezonie. Vorona? Apetyczne imię i kształty też apetyczne, nie dziwię się Shizusiowi. Nazwała mnie przy tym "słodkim neko-chan", a to już coś znaczy. I dała zmacać piersi!
...Jestem w niebie...
Mimo to musiałem zstąpić z obłoków na ziemię, gdyż Shizuś zaczął obmacywać dziewczynę. Ponieważ tajemnicza ptaszynka nie była od tego, wkrótce usłyszałem "Do-chan, pan zniknie na chwilkę, zostań tu". Szczególne mi chwilkę, które trwa prawie cztery godziny!
W każdym razie teraz, gdy skrobię te słowa, leżę w moim kochanym koszyku, pieszczę kocimiętkę i patrzę, jak mój pan zabawia się z Ruri. C'est la vie!
Dziękuję za uwagę, czytał państwu Dokusonmaru, kot Kasuki Heiwajimy i Ruri Hijiribe.

_________________


Where did I go wrong? I lost a friend somewhere along in the bitterness.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 301
Join date : 01/10/2015
PisanieTemat: Re: Mruczący rzezimieszek   Sob Lut 20, 2016 11:02 pm

Dundundunn. Pierwszy pisakotek. 

Zacznijmy od opinii specjalisty. "Są... Trzy błędy xD dwa stylistyczne i jeden orto, ale tak powszechny, że przeżyję xD Ogólnie słodkie, aczkolwiek... Hm, kiciuś miziasty, ale wredny xD"

Patrz, Shizuś. Nie zjadła cię. Jest malutka i słodka. Jak Dokusonmaru. SERIO. Określiła gifa z Dokusonmaru na głowie Shizusia słodkim i ich obu też. 

Dobra! Teraz ja. Pomijając, że dostałem wewnętrznego fangirla na ShizuVoro na końcu... Powiem, że spodziewałem się formy dziennika, bo jak się znamy od tych kilku miesięcy, to zauważyłem, że lubisz pisać z perspektywy pierwszej osoby i bawić się w styl gawędziarski. Wiem, że to mało artystyczne stwierdzenie, ale lubię, jak posługujesz się wulgaryzmami xD Robisz to w fajny i humorystyczny sposób, no i nawet nie zakłóca to jakoś kompozycji całości. Propsuję "onionionio" jako osoba, która uwielbia rozbawiać tym Kidę, kiedy tylko rozmawia z nim przez telefon. Co zaś z zastrzeżeń? Trochę krótko. :< Bitwy Shizusia z kotem byłyby cudowne. I swoją drogą - na to o macaniu piersi wyobrażam sobie to coś, co robią koty, kiedy mruczą. Nie wiem, czy to ma jakąś nazwę, bo kociarz ze mnie żaden, ale chodzi mi o to, że kot wystawia pazurki i je chowa, ugniatając przy tym powietrze, człeka, cokolwiek. Czy o to chodziło? xD I tak, dalej mi się "kocia perspektywa" kojarzy z "Kotem w pustym mieszkaniu" - Honorowej Koteczkowej również, oczywiście w pozytywnym znaczeniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://durarara.forumpolish.com
avatar
Liczba postów : 28
Join date : 30/12/2015
PisanieTemat: Re: Mruczący rzezimieszek   Nie Lut 21, 2016 4:59 pm

1. Zmarszczony faraon i już leżałem.
2. Tak mi się świetnie to czytało, że aż zrobiłem to jeszcze kilka razy. Naprawdę przezabawnie napisane i należy ci się mocne ∞/10. Trochę jednak krótko, tak jak mówił Izaya ;-; Bitwy cudowne, poza tym naprawdę fajnie wszystko opisane. Już wiem co mnie będzie rozweselać przez następny miesiąc xD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content
PisanieTemat: Re: Mruczący rzezimieszek   

Powrót do góry Go down
 
Mruczący rzezimieszek
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Durarara!! RPG :: Poza Fabułą :: Wspomnienia i sny-
Skocz do:  





ZAKAZ KOPIOWANIA TREŚCI ZAWARTYCH NA FORUM DURARARA!! RPG. OBRAZKI POJAWIAJĄCE SIĘ NA FORUM WZIĘTE Z ZEROCHANA, DEVIANTARTA LUB TUMBLRA. JEŚLI UŻYLIŚMY TWOJEJ PRACY I NIE ŻYCZYSZ SOBIE TEGO, SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI.

@ Moe(Roth) - Twórca stopki.
Kotlet Barani - Autorka ogłoszenia
Ashe - Autorka oryginalnego stylu
Za wszelkie przeróbki odpowiada Izaya.