~
 
IndeksIndeks  PublicationsPublications  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Sunshine 60

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
avatar
Liczba postów : 301
Join date : 01/10/2015
PisanieTemat: Sunshine 60   Pon Gru 28, 2015 4:31 pm

First topic message reminder :

Sunshine 60 jest drapaczem chmur znajdującym się w Sunshine City. Jest to główny punkt orientacyjny w tej okolicy. Charakteryzuje go głównie wielkość - jest to wieża o wysokości dwustu czterdziestu metrów. Na jej ostatnim piętrze znajduje się punkt widokowy, z którego wzrokiem można ogarnąć całe Ikebukuro.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://durarara.forumpolish.com

AutorWiadomość
Liczba postów : 9
Join date : 08/05/2016
PisanieTemat: Re: Sunshine 60   Pią Cze 10, 2016 6:50 pm

Trzy miesiące - właśnie tyle czasu upłynęło od dnia, w którym to chłopak zawitał w Japonii. Jeszcze teraz pamiętał, jak wyczekiwał odbioru z dworca, czy musiał walczyć ze zmechanizowanymi przejściami, które wyrządziły mu więcej szkód, niźli pożytku. Na samą myśl o tym przechodziły go ciarki, jednak stopniowo przyzwyczajał się do panujących warunków. Owszem, krzywe znaczki, czy twarze przeciętnych mieszkańców wyglądały dla niego niemalże identycznie, przez co nie raz mylił kasjerkę z piekarzem pracującym dwa stoiska dalej, ale nie w tym rzecz... Trzy miesiące wystarczyły, aby mógł chociaż w podstawowym stopniu zrozumieć, czy porozumieć się z resztą. Przynajmniej za sprawą korepetytora, którego załatwił mu Shun. Dlatego też - nie wahał się ani przez chwilę, a postanowił uprzyjemnić swój pobyt w tym kraju, korzystając z randkowej inicjatywy. Chociaż jego poszukiwania szły jak krew z nosa, mógł przynajmniej raz na jakiś czas pomyśleć o sobie, czy o zabawie w przyjemniejszych okolicznościach!
Ostatni raz poprawił swój strój, aby to udać się w kierunku windy. Jego myśli z pewnością błądziły gdzieś daleko, zaś sam karzełek zastanawiał się, z kim przyjdzie mu się spotkać. Miła pani o przyjemniejszych dla oka kształtach, czy może jakiś okaz chodzącego lwa morskiego, który ledwo zwycięża z ziemską grawitacją? Sytuacja mogła być o tyle gorsza, że we współczesnych czasach mógł nawet nie poznać, czy jego rozmówca to pan, czy pani. W końcu dosłyszało się jakiś słówek o tych z kategorii gender. Tak. Taki obrót spraw mógł wydać się najgorszy, a wszystko to za sprawą głupiej zachcianki. Dlatego też odetchnął z ulgą, kiedy to znalazł się u góry, nie zauważając nawet, że w pewnym momencie zaczął nucić przygłupią, cukierkową melodię z windy. - Dużo mięska - mruknął pod nosem, mając jedynie nadzieje na to, że tak będzie wyglądał podany posiłek. Rozmarzył się nieco nad potencjalnym stekiem wysokiej jakości, podchodząc do blondyna. Przez pewien okres przyglądał mu się w milczeniu, jakby próbował oszacować parę faktów, aby ostatecznie rzucić jedynie proste i krótkie oraz angielskie: - Wygląda za staro.
- Faolán O'Malley, miło poznać - przedstawił się pokrótce jedną z wyuczonych formułek, aby to ostatecznie wyciągnąć dłoń w kierunku pana barmana. Jeśli go pamięć nie myliła, miał właśnie do czynienia z jedną z miejskich legend, które z pewnością mogły pochwalić się kilkoma wyczynami, jednak w głowie kurdupla pozostała tylko jedna kwestia. Jedno pytanie, które prędzej, czy później musiało paść.
- Jest pan em... nieśmiertelny?

//Tak to kursywą pogrubione to rzekomy angielski
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 109
Join date : 02/01/2016
PisanieTemat: Re: Sunshine 60   Sob Cze 11, 2016 4:34 pm

-Well, nie fatyguj się, znam angielski-powiadomił go o tym spokojnie Shizuś, ściskając delikatnie rękę chłopca. Starał się uczynić to DELIKATNIE, żeby mu nie połamać całkowicie palców. Dobrze, że chciało mu się uważać od czasu do czasu w Rairze, przynajmniej umiał na tyle, by zrozumieć dzieciaka. Uwaga o jego wieku spowodowała, że blondynowi zaczęła tykać żyłka; ostatecznie nie był jeszcze tak starożytny jak mumie egipskie, kurde! A że kiedyś chodził w bandażach od czasu do czasu, to wina tylko i wyłącznie tej głupiej mendy, niczyja inna! Szybko jednak się opanował - ostatecznie fioletowowłosy powiedział tylko to, co myślał, wolność słowa i te sprawy...Wzruszył lekko ramionami, po czym nacisnął dzwonek, żeby wezwać kelnera. Nie wypada tak siedzieć o suchym pysku.
-Shizuo Heiwajima jestem. - przedstawił się po krótkiej chwilce. Pytanie o nieśmiertelność go trochę zaskoczyło. "Trochę"? Można by powiedzieć, że poziom zaskoczenia egzekutora długów był wysoki niczym Himalaje. Jakim cudem, u diabła, miałby być nieśmiertelny? Miał supersiłę, hm...znakami rzucał bez trudu, a i automacik by się znalazł...Ale żeby aż być immortal? Jak bohaterowie z gier komputerowych? Na twarzy mężczyzny pojawiła się mina, którą streściłoby się krótkim "mózg Shizuo not found, error 404". Postukał palcami w blat, ot tak, dla samej istoty pukania.
-Ym...No ten...Nieśmiertelny to ja nie jestem, daleko mi do Supermana-zaśmiał się nieco nerwowo, odganiając natrętne myśli. -Mam swoją siłę, to prawda, ale jak każdy inny człowiek mogę ucierpieć i odnieść urazy. Też ląduję w szpitalu, składają mnie lekarze, przeziębiam się - serio, jestem całkiem normalny, nie licząc wyrywania znaków oczywiście.
Czekając na przybycie kelnera, patrzył obojętnie na chłopca. Zastanawiało go, ile toto może mieć lat....Bo ten, picie szampana, palenie i inne demoralizacje raczej odpadają. No i przy tym nie chciał wyjść na kogoś w rodzaju tych wariatów, których zamyka się za różne zbereżeństwa...Westchnął. Gdzie, do licha, podziewa się ten kelner?

(To w sumie też zaznaczyłam, że Shizuś na angielski przechodzi - z tego, co się orientuję, w anime i mandze znał język, w karcie też to zapisałam. ;3)

_________________


Where did I go wrong? I lost a friend somewhere along in the bitterness.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 262
Join date : 07/01/2016
Skąd : Mazury
PisanieTemat: Re: Sunshine 60   Nie Cze 12, 2016 9:41 pm

[Kelner]

Usłyszawszy dzwonek, członek obsługi od razu wsiadł do windy i pojechał na miejsce spotkania pary z programu psychologicznego. Nie musieli długo na niego czekać, dość szybko stawił się na tarasie, wyprostowany w eleganckim garniturze.
- Danie niebawem przyniosą. Póki co mogę zaoferować wam coś do picia?
Podszedł do stołu i płynnym ruchem, wykonywanym już w życiu setki razy, otworzył butelkę z szampanem. Zawahał się jednak, nim nalał do drugiego kieliszka napój, zerkając na jednego z czekających. Nie wyglądał mu na pełnoletniego, choć wiedział, że pozory mogą mylić. I czy mógł przymknąć na to oko? Z jednej strony była to oficjalna sytuacja, a z drugiej... powinni przewidzieć, że mogą pojawić się tu młodsi, skoro takowi dopuszczani byli do projektu!
- Życzy pan sobie coś bez alkoholu? - spytał delikatnie z lekkim uśmiechem. Jeśli chłopak odmówi, najwyżej dostanie po łbie za upijanie młodzieży. Ale liczył na to, że jeden kieliszek przejdzie niezauważony. Ale a nuż ten potwierdzi i załatwi zwykłe picie.
Już po minucie czy dwóch winda ponownie się otworzyła i dołączyło do nich dwoje kelnerów niosących na tacach tonkatsu oraz miseczki z zupą miso.
- Mogę służyć czymś jeszcze? - spytał, odczekał chwilę na odpowiedź, a następnie wraz z pozostałą obsługą wycofał się, by spełnić ewentualne prośby, bądź, jeśli ich nie będzie, zwyczajnie poczekać na kolejne wezwanie, przypominając, by mężczyźni zadzwonili, gdy zechcą, by uprzątnięto talerze i przyniesiono drugie danie.

_________________





Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 9
Join date : 08/05/2016
PisanieTemat: Re: Sunshine 60   Sro Cze 22, 2016 6:30 pm

- Och, przepraszam... - tymi słowami miała zakończyć się ich wymiana zdań. Jedynie te kilka zgłosek podsumowało z początku odpowiedź mężczyzny względem nieśmiertelności. Karzełek mógł w sumie przywyknąć już do tej świadomości, jednak mimowolny zawód odmalował się na jego twarzyczce. Westchnął jedynie, słuchając dalszych słów blondyna, aby to pod koniec wypowiedzi dodać nieco weselsze, acz ciut na siłę: - Czyli to tylko nadludzka siła? Czyli Shun nie miał racji...
Dalsza wymiana zdań została jednak przerwana przybyciem kelnera, kiedy to ten zaserwował ich dania na stół. Nastolatek ruszył tylko nosem, jakby wyczuł coś, co już wieki temu powinno znaleźć się przed nim, a zaledwie kilkugodzinna rozłąka zdawała się być istną tragedią. - Obojętne - wydusił z siebie nie do końca rozumiejąc pytanie, aby to następnie skosztować z razu jeden z kawałeczków jego dania. Wszystko po to, aby uśmiechnąć się przy tym i przy drugim kawałku delektować się nim nieco dłużej z cichym pomrukiem. - Więcej tego o... mięsa - dopowiedział jeszcze swoją ciut kaleczoną japońszczyzną, aby to ostatecznie dalej zadowalać się posiłkiem, który zastraszająco szybko znikał. Mimowolnie w myślach zaświtało mu, że ostatecznie cała ta legenda Ikebukuro jest jednak młodsza od niego, co trochę było smutnawe, jednak nie znaczyło to, iż nie będzie miał pytań do blondyna.
- Czym się normalnie zajmujesz? Właściwie... ile masz lat? Takie włosy to normalne? Większość osób w Japonii ma ciemne, prawda? I właściwie... dlaczego zacząłeś rzucać maszynami, jakby to były podróbki? - wyrzucił na początek, w między czasie konsumując swoje danie, a zarazem skupiając się na odpowiedziach. W sumie warto wiedzieć jak ludzie zyskują siłę, coby powalać niedźwiedzie gołymi rękoma. Może kiedyś się przydać, nie?

_________________

Faolán O'Malley

  
"Being left alone in this world is much more
painful than Death."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 109
Join date : 02/01/2016
PisanieTemat: Re: Sunshine 60   Czw Cze 23, 2016 3:43 pm

-Od stycznia mam trzydzieści lat. - wzruszył ramionami, obserwując kelnera i dzieciaka. Malec ucieszył się na widok mięsa jak Izaya na widok informacji, heh. Wziął swoją miseczkę miso, przyglądając się nieufnie potrawie; kiedyś zaproszono go do restauracji w tej okolicy i ku swej zgrozie odkrył, że serwują tam robaki w potrawce. Na szczęście tym razem miso nie oferowało żadnych niespodzianek, zajął się więc jego pałaszowaniem. Przy tej okazji spławił kelnera potrząśnięciem głowy - skoro dzieciak tak się zainteresował mięsem, chce pić szampana etc., to Shizuo nie potrzeba nic więcej do szczęścia. Przez dłuższy czas jadł w milczeniu, co jakiś czas zerkając w stronę nieba, po którym przesuwały się śnieżnobiałe obłoczki o różnych kształtach. Wreszcie skończył się posilać i postanowił odpowiedzieć na jego pytania. W sumie może i dzieciak był trochę niedyskretny, ale co tam! Wziął swój kieliszek szampana, bo przecież tonkatsu należy spożywać w odpowiedniej oprawie, i upił z niego łyk. Napój był przyjemnie zimny.
-To...nie jest normalne, fakt-przyznał z uśmiechem. Chwilowo rozmawiało mu się z chłopcem dość przyjemnie, ale wolał zwrócić uwagę, by nie wypijał za dużo. Demoralizacja młodzieży - tak, ale tylko do pewnego momentu, bo nie będzie mu się chciało nosić go po mieście i szukać, gdzie też może mieszkać ten mały. -Farbuję włosy, tak dla zasady, bo nie chce mi się ciągle wyglądać jak przeciętny Okumura. Ściągam długi z ludzi, którzy są coś komuś winni, kiedyś byłem też barmanem. A czemu rzucam...
Zastanowił się nad tym. I, jak zawsze zresztą, nie znalazł na to pytanie odpowiedzi, zresztą nie znał jej tak na dobrą sprawę nikt. Shinra tłumaczył to uaktywnianiem się adrenaliny i testosteronu w nieodpowiednich chwilach...podobno.
-Podobno to wszystko przez adrenalinę, ale ja się nie znam na tym. Od zawsze byłem silny i tyle-znów wzruszył ramionami. -To teraz moja kolej na pytania. Jak masz na imię? Ile masz lat? Skąd jesteś? Kim jest Shun?
Uznawszy, że zadał podstawowe pytania, zajął się swoim niedopieszczonym tonkatsu.

_________________


Where did I go wrong? I lost a friend somewhere along in the bitterness.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 8
Join date : 07/07/2016
PisanieTemat: Re: Sunshine 60   Pią Lip 08, 2016 11:07 pm

Całodniowe błąkanie w celu ominięcia największych tłumów oraz irytujących promieni słonecznych było nie lada wyzwaniem. W szczególności dla osoby o niezwykle wysokim poziomie lenistwa i małej tolerancji na tłoki. Dlatego wraz z wskazaniem godziny 22 przez przygaszony ekran telefonu komórkowego, ciemna postać, która dotychczas przemieszczała się jedynie w cieniach uliczek, wyszła spokojnym krokiem na wyznaczone dla pieszych miejsce. Za cel obrał wieżę z punktem widokowym, w której też kierunku skierował kroki. Pierzasta sylwetka niewątpliwie należąca do zwierzęcia przemknęła tuż przed dwukolorowymi oczami, niknąc jednak szybko za rogiem. Oderwawszy spojrzenie od telefonu, pokręcił głową ze zrezygnowaniem, co przez obserwujących ludzi mogło być odebrane jako zwykła reakcja na nieprzychylną wiadomość, bądź newsa w internecie. Dotarłszy na miejsce, nie miał zamiaru znów marnować już i tak mocno zużytych pokładów energii, toteż wsiadł w pustą o tej porze windę, zaraz naciskając przycisk z ostatnim piętrem. Jazda z początku nieco się dłużyła, jednam po bezgłośnym wyklęciu drzwi, te jak na zawołanie się rozwarły, wypuszczając go na zewnątrz. Punkt widokowy zgodnie z przypuszczeniami okazał się trafnym wyborem.
Byłoby szkoda, gdybyś przypadkiem pochylił się za bardzo do przodu i spadł w dół. A upadek byłby bolesny.
Komu niby byłoby szkoda?
Panującą tu ciszę wypełnił paskudny śmiech lisa lawirującego wesoło nad barierką. Nie padły już żadne komentarze, jedynie świadomość, że wypowiedziane słowa wcale nie mijałyby się z prawdą. Znalazłszy się przy poręczy, pochylił przody w celu wsparcia przedramion o chłodną poręcz. Widok był niezaprzeczalnie interesujący.

_________________

TEKST PISANY KURSYWĄ TO WYPOWIEDZI LISA WIDZIANEGO PRZEZ STARKA.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 13
Join date : 06/07/2016
Age : 21
PisanieTemat: Re: Sunshine 60   Sob Lip 09, 2016 6:44 pm

Zgubiłem go. Znowu go zgubiłem. Właśnie dlatego nienawidzę tego małego ustrojstwa!
Dla Soraty to był dzień jak co dzień. Pobłąkał się po mieście, zaglądając niemal do każdego sklepu, kawiarni i restauracji, jakie znalazły się na jego drodze, zahaczył o wieżę z punktem widokowym, a wróciwszy do tymczasowego mieszkania zauważył, że nie ma przy sobie telefonu. Nawet nie zauważył, by mu gdzieś wypadł. Nie zdziwiłby się, gdyby po raz kolejny zostawił go na stoliku. I chociaż miał wielką ochotę zrezygnować z poszukiwań, które zapewne nic nie dadzą, ruszył śladem dzisiejszej wycieczki.
Przeklinając swoje szczęście do gubienia znienawidzonego telefonu, stanął przed drzwiami windy i nacisnął guzik przywołujący kolejne znienawidzone urządzenie. Wszystko, co wiązało się z elektroniką, było dla niego niczym czarna magia. Nim wsiadł do prostokąta o niezbyt dużej powierzchni, rozejrzał się jeszcze za przestarzałym modelem telefonu z klapką. Nigdzie go jednak nie widział.
Klnąc siarczyście pod nosem, nerwowo tupał małym obcasem w podłogę. Wysiadłszy z windy, zaczął obszukiwać punkt widokowy. Po kilku długich minutach miał ochotę się poddać. Proszenie kogoś o pomoc uwłaczałoby mu, a kupienie nowego wydawało się o wiele prostsze.
Ruszył do windy z myślą, że musi po raz kolejny marnować pieniądze na znienawidzony sprzęt. Zatrzymał się jednak, zauważywszy bladego chłopaka. Nie mógł być wiele starszy. Może nawet młodszy rok czy dwa. Tak przynajmniej wydawało się Soracie. Po raz kolejny przeszło mu przez myśl, by poprosić o pomoc w szukaniu, jednak nie ruszył się z miejsce, nie odezwał się. Dlaczego miałby prosić o pomoc śmieci?
Obserwował go jeszcze przez chwilę, nadal niezbyt zdecydowany.
I wtedy go dostrzegł. Zaledwie pół metra od opartego o barierkę chłopaka coś błyszczało. Z nadzieją podbiegł bliżej i schylił się po smoliście czarny przedmiot.
- Szukałem cię! – zawołał z nieskrywaną ulgą, szczęśliwy, że nie straci pieniędzy na nowy telefon.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 8
Join date : 07/07/2016
PisanieTemat: Re: Sunshine 60   Nie Lip 10, 2016 12:00 am

Omiótł spojrzeniem całe Ikebukuro, zastanawiając się jedynie czy dnia jutrzejszego też będą podobne tłoki. To była jedyna rzecz, która w chwili obecnej go interesowała. No, nie licząc latającej obok peirzastej postaci, która co rusz sypała "zabawnymi" komentarzamai, bądź zabawiała się w spadanie w dół budynku. Raz czy dwa dwukolorowe oczy powiodły w kierunku lisa. Stark jednak ani raz nie rozpoczynał rozmowy, uznając, że byłoby to marne w skutkach. Wystarczył mu sam fakt, że w pewnym momencie, przez naprawdę krótką chwilę miał wrażenie, że poręcz o którą się opierał, postanowiła wyślizgnąć mu się spod rąk by zrobić żart. Na szczęście zaraz po kilkukrotnym mrugnieciu znów była chłodnym kawałkiem metalu, który ani myślał się ruszać.
Dźwięk windy, która właśnie zatrzymała się na ostatnim piętrze, sprawił, że obrócił lekko głowę do boku, by jednym okiem spojrzeć na postać, która właśnie pojawiła się w rozsuwających się drzwiach. Skrył turkusową tęczówkę za powieką, wzdychając cicho i modląc się w duchu, by chłopak nie okazał się rozwrzeszczanym turystą, który zagubił się podczas wieczornego spaceru. Mentalnie odetchnął z ulgą, gdy zdał sobie sprawę, że to nie turysta, a zwyczajna gapa, która najprawdopodobniej coś zgubiła. Wplótł palce w jasne kosmyki, zaczesując je do tyłu. Co prawda gest ten w niczym nie pomógł, bo blond kłaki postanowiły wrócić na swoje miejsce. Rozwarł powiekę, by kątem oka zerknąć ku nieznajomemu. Nie został poproszony o pomoc, więc i samemu ofiarować jej nie miał zamiaru. Nie mniej jednak mógł obserwować sobie jego trudy, przyglądać się jego mimice, gdy praktycznie już się poddał. Ze spokojem patrzył, jak chłopak nagle się podrywa i biegnie po, jak się okazało, telefon. Nijak tego nie skomentował, unosząc jedynie jedną brew w zdziwieniu, gdy odnalezione urządzenie spotkało się z tak dużym entuzjazmem. Zapewne ragowałby tak samo, gdyby w choć najmniejszym stopniu przywiązywał się do elektroniki.
Nikt cię nie obchodzi. Lecz z wzajemnością, drogi chłopcze.

_________________

TEKST PISANY KURSYWĄ TO WYPOWIEDZI LISA WIDZIANEGO PRZEZ STARKA.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 13
Join date : 06/07/2016
Age : 21
PisanieTemat: Re: Sunshine 60   Wto Lip 12, 2016 12:43 pm

Nie zwracając uwagi na otoczenie, wyprostował się i oparł o barierkę, wystawiając za nią ręce. Przez dłuższą chwilę z powagą mocno kontrastującą z okazaną chwilę wcześniej radością przyglądał się przedmiotowi w dłoniach.
- Co się gapisz? - spytał, kątem oka zerkając na nieznajomego. Jak zwykle irytowała go świadomość, że ktoś jest od niego wyższy. Irytował go jeden centymetr, nie mówiąc już o dziesięciu.
Naburmuszony, nie oczekując jakiejkolwiek odpowiedzi, znów wbił wzrok w znienawidzony telefon.
- Jakby tak spaść, nic by nie zostało – mruknął, mrużąc nieco oczy. Miał wielką ochotę zrzucić niepozorny przedmiot i nigdy więcej nie mieć z nim do czynienia. Rozluźnił chwyt. Telefon zaczął powoli, z lekkim oporem wysuwać się spomiędzy palców. Zacisnął je w ostatnim momencie, gdy przedmiot miał już runąć w dół. Wzdychając ciężko, zrobił krok w tył i usiadł na ziemi. Skrzyżował nogi, położył telefon przed sobą. - Jak ja cię nie znoszę – jęknął, garbiąc się. Zupełnie nie interesowało go, co pomyśli o nim nieznajomy.
Po chwili wstał, schował telefon o kieszeni i odszedł.



z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content
PisanieTemat: Re: Sunshine 60   

Powrót do góry Go down
 
Sunshine 60
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Durarara!! RPG :: Lokacje :: Sunshine-
Skocz do:  





ZAKAZ KOPIOWANIA TREŚCI ZAWARTYCH NA FORUM DURARARA!! RPG. OBRAZKI POJAWIAJĄCE SIĘ NA FORUM WZIĘTE Z ZEROCHANA, DEVIANTARTA LUB TUMBLRA. JEŚLI UŻYLIŚMY TWOJEJ PRACY I NIE ŻYCZYSZ SOBIE TEGO, SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI.

@ Moe(Roth) - Twórca stopki.
Kotlet Barani - Autorka ogłoszenia
Ashe - Autorka oryginalnego stylu
Za wszelkie przeróbki odpowiada Izaya.