~
 
IndeksIndeks  PublicationsPublications  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Tokyo Metropolitan Art Space

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
avatar
Liczba postów : 301
Join date : 01/10/2015
PisanieTemat: Tokyo Metropolitan Art Space   Pon Gru 28, 2015 4:58 pm

First topic message reminder :

Tokyo Metropolitan Art Space jest położonym w Sunshine City publiczną galerią sztuki. Głównie odbywają się tu pokazy takie, jak koncerty, opery, przedstawienia teatralne oraz musicale. Wydarzenia, które mają miejsce w tym punkcie są istną gratką dla wielbicieli sztuki nie tylko popularnej, ale i tradycyjnej oraz wysokiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://durarara.forumpolish.com

AutorWiadomość
PisanieTemat: Re: Tokyo Metropolitan Art Space   Sro Kwi 20, 2016 12:10 am

Plan był dobry, ale nie wypalił. Trochę szkoda, planowała inne zakończenie tej akrobatyki. Mimo odepchnięcia skrzywiła się łapiąc się ręką automatycznie za bolące miejsce. Usiadła na ziemi i spojrzała na ekran, misiek zniknął, może to i lepiej. Spojrzała na chłopaka i skrzywiła się kiedy dotknął jej ramienia.
-Nie jest tak źle, jakiś bandaż wystarczy - odpowiedziała mu z lekkim uśmiechem. Fakt misiek był duży, ale rana jaką zadał nie była taka wielka jaką się spodziewała.
-Jasne, chyba drzwi się otworzyły więc zaraz ktoś tu powinien wbiec i nam pomóc - dodała. W sumie trudno będzie wyjaśnić skąd ma tą ranę. Zawsze można coś wymyślić, albo skłamać. Będzie to ciekawy wpis do jej notatnika, a nuż uda się jej dowiedzieć czegoś więcej o takich dziwnych zjawiskach w Nebuli, trzeba to sprawdzić.
Powrót do góry Go down
avatar
Liczba postów : 45
Join date : 11/03/2016
PisanieTemat: Re: Tokyo Metropolitan Art Space   Sro Kwi 20, 2016 9:22 pm

Podał jej rękę oferując pomoc we wstaniu. Przez moment analizował jej mimikę. Shun szybko uczył się i domyślał ludzkich emocji, zachowań, charakteru. Gdy już dziewczyna była na nogach, chłopak mógł zacząć wysnuwać jakieś wnioski.
- Nie wyglądałaś na mocno zaskoczoną, Magaretto - uśmiechnął się do niej sięgając po leżącą na ziemi kartę, która wypadła z jej dłoni. Dotknął delikatnie palcem jej krawędzi - Jeden ruch i chyba bym się skaleczył - powiedział oddając kobiecie jej własność - Ikebukuro jest pełne dziwnych zjawisk i ludzi, nie sądzisz?
Zanim jednak uzyskał odpowiedź, zmienił ton z lekko tajemniczego, na przyjazny. Zarzucił torbę na ramię i spokojnie ruszył w stronę wyjścia.
- Będą musieli nam uwierzyć. Ludzie którzy wybiegli, widzieli to - tłumaczył z uśmiechem i wskazał palcem róg sali kinowej - Powinny tu być też kamery, które normalnie wyłapują ludzi nagrywających filmy komórkami. Chociaż kto wie, może misiek był dla nich... Niewidoczny?
Powinni już wydostać się na zewnątrz. Czekał na nich ktoś z personelu? W końcu pojawienie się zwierzaka powinno wywołać niemałe poruszenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Tokyo Metropolitan Art Space   Sro Kwi 20, 2016 11:14 pm

Widząc dłoń uśmiechnęła się z grzeczności przyjmując jego pomoc. Wstała po chwili na własne nogi nadal trzymając ręką swoją ranę. Bolało, jak to każda rana, jednak dziewczyna posiadała wysoki próg bólu i w dodatku rzadko kiedy pokazuje swoje prawdziwe emocje, zważając na to, że też ma z tym problemy by je ujawnić.
-Och naprawdę? To dziwne rzekła nieco zdziwiona. Fakt była zaskoczona widokiem misia, ale nie był to dla niej szok czy nie dowierzanie. Ot, zwierzak jak zwierzak. Uśmiechnęła się zaś kiedy chłopak podniósł jej kartę. Dotknęła ją i palcem przejechała po krawędzi sprawdzając czy się czasami nie zniszczyła. Bez słowa schowała ją do kieszeni swoich spodni.
-Fakt, karta jest ostra i może zrobić krzywdę, jednak czy ludzie bywają tutaj dziwni? Hm, różni to na pewno - odrzekła. Po chwili zaś skierowała się do wyjścia by móc opatrzyć swoją ranę.
-Wątpię w to, jednak mieliśmy świadków, plus dla nas - dodała po chwili. Kiedy wyszli ciekawa była czy zastaną tłumy gapiów, jednak to się pewnie niedługo okaże.
Powrót do góry Go down
avatar
Liczba postów : 45
Join date : 11/03/2016
PisanieTemat: Re: Tokyo Metropolitan Art Space   Wto Kwi 26, 2016 9:26 pm

Shun powoli wyszedł z sali kinowej sprawdzając korytarz, ponieważ nie był pewien, czy aby żaden z psów myśliwskich dalej się tu nie pałęta. Po krótkim rozeznaniu w terenie stwierdził, że chyba jest ok, więc mogli oboje zaczerpnąć nieco światła i świeższego powietrza. Zastanowił się moment nad swoim przyszłym artykułem.
- Magaretto, dasz mi swój numer telefonu? - spytał ni z tego ni z owego patrząc na przechodzących obok ludzi - Miałbym do Ciebie prośbę. Może skoro nie było większych ofiar, póki co to utrzymamy w tym wąskim gronie? Gdyby pozostało to plotką, legendą, czymś nie do końca potwierdzonym, to może... - zamilknął na moment i spojrzał na kobietę. Uśmiechnął się jak gdyby coś mhrocznego planował w swojej łepetynie - ... To może uda ukręcić się na tym jakiś biznes. Spieszysz się gdzieś? Budżet redakcji pewnie byłby w stanie opłacić mi wywiad z Tobą.

Plan genialny. Plan idealny. Oto sposób na stworzenie nowej legendy. Shun Miyako, reporter, już wiedział co zrobić, aby Ikebukuro zadrżało na nowo. Wszystko zależało tylko od niej.

////Wybacz tą przerwę w odpisywaniu ;-;///
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Tokyo Metropolitan Art Space   Wto Kwi 26, 2016 11:14 pm

Korytarz nie był tłoczny, ani nie było w nim wiele ludzi. Dziwne, spodziewała się tłumów po tym co tutaj się wydarzyło, a było wręcz przeciwnie. Z drugiej strony nie dziwiła im się, że uciekli w pośpiechu widząc niedźwiedzia i psy myśliwskie. Szkoda tylko, że na niej nie wywarły jakiegoś wielkiego wrażenia. Pewnie dlatego, że w Nebuli widziało się gorsze rzeczy. Ocknęła się z przemyśleń po usłyszeniu pytania.
-Mogę, to nie problem - odpowiedziała grzecznie z uśmiechem. Telefon reportera jej się przyda to prawda, może go wykorzysta dla własnych celów. Kto to wie.
-Nie widzę żadnego problemu. Zważając na to, że kiedy komuś o tym powiesz to albo Ci nie uwierzą albo wezmą za wariata. Na jedno wychodzi - dodała po chwili lekko wzruszając ramionami. Niemal po chwili skrzywiła się z bólu. Zapomniała na chwilę o swojej ranie co było błędem. Powinna się nim zając czym prędzej, bo będzie jej przeszkadzała w najprostszych codziennych czynnościach.
-Wiesz co nie spieszę się specjalnie, ale najpierw przyda mi się pierwsza pomoc. Potrzebuje apteczki - dodała po chwili. Zaczepiła pierwszą lepszą osobę. Okazał się to ochroniarz, widząc jej ranę po chwili zaprowadził ich do jakiegoś pomieszczenia 2x2 metry, w którym znajdowała się pierwsza pomoc. Ów mężczyzna pomógł jej oczyścić ranę i założył jej bandaż. Nawet czymś ranę posmarował by lepiej się ona goiła. Podziękowała grzecznie za pomoc i wyszła z pomieszczenia dołączając ponownie do chłopaka.
-O jakim wywiadzie mowa, tak właściwie?
Powrót do góry Go down
avatar
Liczba postów : 45
Join date : 11/03/2016
PisanieTemat: Re: Tokyo Metropolitan Art Space   Sro Kwi 27, 2016 10:06 pm

Cierpliwie poczekał, aż kobieta załatwi swoje sprawy z ramieniem. Może nie było to zbyt dżentelmeńskie, ale to tylko dlatego, że Shun już był coraz bardziej podekscytowany swoim planem i artykułem. Chwilę po całym zabiegu mężczyzna wskazał jakąś przyległą do korytarza kawiarenkę. Takie miejsca były tu oczywiste, w końcu to jedna wielka galeria sztuki, więc ludziom zdarzało się mieć chęć coś wypić. Zaprosił dziewczynę do środka i szybko dostrzegł jeden ze stolików, gdzieś w kącie. Usiadł naprzeciwko towarzyszki i otworzył torbę, by wyciągnąć z niej notes i długopis. Te wylądowały na blacie, a Miyako strzelił kośćmi w palcach.
- Jeśli chcesz sobie coś zamówić, śmiało, stawiam - powiedział przekartkowując zeszyt i szukając pustej strony. Napisał coś na samej górze i podał dziewczynie - Jeśli możesz, zapisz mi tu swój numer - z płaszcza za to wyciągnął wizytówkę - Tutaj masz mój.

Minęło pewnie trochę czasu, więc mógł w głowie przygotować sobie początek wypowiedzi.
- Zależy mi na wypromowaniu pewnego jegomościa - uśmiechnął się pstrykając długopisem. Rozsiadł się wygodniej i zaczął tłumaczyć - Poprzez wywiad, za który oczywiście Ci zapłacę, stworzymy mu pewną bazę do kolejnych działań. Widzisz, ten facet jest niebezpieczny, groźny, ale sporo mi za to zapłaci. Zależy mu na sławie. Wystarczy mi, że spróbujesz go sobie wyobrazić, a następnie przedstawić sytuację z niedźwiedziem tak, aby było wiarygodnie. Szczegóły podam jeśli się zgodzisz... Jakieś pytania?
Teraz tylko odrobina współpracy. Kilka ciekawych akapitów i uda mu się sfingować obecność nowej legendy w Ikebukuro. A być może naprawdę ją ożywić!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Tokyo Metropolitan Art Space   Czw Kwi 28, 2016 6:22 pm

Jedyne teraz co jej trochę przeszkadzało to fakt iż jej materiał bluzki jest rozerwany, jednak widniał pod nim bandaże. Dało się wytrzymać. Widziała wzrok na sobie kiedy weszła do tego pomieszczenia. Jednak tym się nie przejęła. Usiadła na przeciwko chłopaka i zamówiła sobie gorącą czekoladę i jakieś ciacho z czekoladą, jak się zasłodzić to na maksa. Kiedy dostała zeszyt złapała go jedną ręką i zapisała tam swój numer telefonu. Oddała mu zeszyt by po chwili wziąć do ręki wizytówkę. Spojrzała na nią i lekko się uśmiechnęła. Po chwili jednak skupiła się na tym co mówi by wiedzieć się na tym co ma mu odpowiedzieć.
-Jegomość? - mruknęła cicho pod nosem. Uniosła lekko jedną brew do góry.
-Hm brzmi interesująco, mów dalej - mruknęła cicho, mniej więcej w połowie jego wypowiedzi. Wygląda to na naprawdę interesującą sytuację.
-Nie mam pytań - dodała z uśmiechem zakładając nogę na nogę. Oparła łokcie na stole z zainteresowaniem spoglądając na obecnego towarzysza rozmów.
Powrót do góry Go down
avatar
Liczba postów : 45
Join date : 11/03/2016
PisanieTemat: Re: Tokyo Metropolitan Art Space   Czw Kwi 28, 2016 10:13 pm

Shun wyciągnął telefon i wstukał jakiś numer. Wsłuchując się w dźwięk sygnału oczekiwania przeprosił dziewczynę.
- Wybacz, to tylko kilka sekund - nikt jednak nie odebrał, ze słuchawki słychać było tylko prośbę o zostawienie wiadomości po usłyszeniu sygnału. I ta funkcja została wykorzystana - Z tej strony Shun Miyako, reporter. Radzę szybko pojawić się w okolicach Metropolitan Art Space, może Pan zacząć się kręcić po mieście, później przekażę szczegóły.
Odłożył komórkę i uśmiechnął się do Margaret. Wszystko musiało wyglądać dosyć naturalnie jak na niecodzienną sytuację.
- Facet musi pojawić się w tych okolicach, żeby przypadkowi przechodnie mogli powiązać go z artykułem - wyjaśnił - Koleś chce sławy podobnej do tej, jaką miał Bezgłowy Jeździec. W sumie w kilku aspektach są do siebie podobni. Jakby Ci go opisać... Jest niewiele wyższy ode mnie, twarzy nie widziałem, bo nosi kask motocyklowy z przyciemnianą szybką - zastanowił się chwilę, jakby nie umiał czegoś ubrać w słowa - Jego znakiem rozpoznawczym jest dziwny motor. Widzisz, gdyby udało Ci się wyobrazić sytuację, w której on jakoś pojawi się w sali kinowej by pokonać niedźwiadka - wskazał dziewczynie jej rolę w całym przedsięwzięciu - To byłoby super. Masz pełną dowolność, im lepiej przekoloryzujesz tym lepiej. Faktem jest, że masa ludzi widziała misia wychodzącego z ekranu, więc jeśli puszczą plotę o nim, to o mrocznym jeźdźcu też zacznie się mówić. Jakieś pytania?

Plan musiał wypalić. W głowie miał nawet odpowiedzi na różne niewygodne kwestie, o które ewentualnie mógł zostać zapytany. Zastanawiał się tylko jak długo z nimi poczekać, w końcu prędzej czy później będzie musiał powiedzieć "prawdę".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Tokyo Metropolitan Art Space   Pią Kwi 29, 2016 1:21 pm

Dostała w dość krótkim czasie swoje zamówienie. Nawet się ucieszyła na kawę i ciastko. Może da to jej więcej energii na resztę dnia. Kiedy chłopak wykonał telefon kiwnęła lekko głową, że rozumie i poczeka aż skończy. Trwało to bardzo krótko, bo ten nagrał się na sekretarkę. Uniosła brew do góry popijając małymi łyczkami gorącą czekoladę. Oho czyżbym wyczuwała gang motocyklowy? To pierwsze co przychodzi mi do głowy. Miało by to ręce i nogi
-Czyli jegomość lubi jeździć motorem i próbuje zrobić z siebie gwiazdę jak Bezgłowy Jeździec, ta? - zapytała spokojnie. Ukroiła mały kawałek ciasta i zjadła go. Czyżby mówił o sobie? Nie, to niemożliwe
-A motor hm... jest podobny do Twojego, czy ma jakieś ulepszenia? - dodała po chwili. Co prawda nie widziała motocyklu chłopaka, ale domyślała się, że niektóre mają tam jakieś swoje dodatki. Nie bardzo znała się na motoryzacji dlatego też nigdy się w to nie zagłębiała.
-Rozumiesz, jeżeli będę miała więcej informacji tym lepiej będę mogła wymyślić historyjkę do twojego wywiadu - rzekła z uśmiechem. Coś tu ewidentnie śmierdzi. Muszę poczekać i zobaczyć co z tego wyjdzie, a nuż będzie to coś wartego uwagi.
Powrót do góry Go down
avatar
Liczba postów : 45
Join date : 11/03/2016
PisanieTemat: Re: Tokyo Metropolitan Art Space   Sob Kwi 30, 2016 10:11 pm

Na pierwsze stwierdzenie pokiwał głową z lekkim uśmiechem. Później trochę zaprzeczył zupełnie odwrotnym ruchem.
- Ja jeżdżę póki co starociem po wujku - powiedział spokojnie - I właśnie podczas jednej z przejażdżek go spotkałem. Kojarzysz gang Toramaru? - spytał rysując na karteczkę jakiś znaczek głęboko zastanawiając się nad kolejnymi kreskami, jednak po chwili go skreślił - Nie pamiętam nawet jak to wygląda. Wiesz, to taki gang z Saitamy. Nielegalne wyścigi i tak dalej. Miałem pecha, że jeżdżąc na ich terenie wpakowałem się w... - westchnął lekko - ... no, w kłopoty. Spodobał się im mój klasyk, a to był "ich teren". Chyba dotarli już do Ikebukuro. No i wtedy uratował mnie on. Ten sprzęt... - zaczął ruszać rękami jak gdyby się zafascynował - Ciężko to nazwać motocyklem. Masa gadżetów, dziwne hamulce, zresztą, nie znam się na tym.
Machnął dłonią. Zaschło mu w gardle. Wyglądał na nieźle podjaranego, więc poprosił kelnera o szklankę wody. Wypił ją za jednym zamachem i kontynuował opowieść.
- Był straszny, ale na swój sposób przyjazny. Przez przypadek wygadałem się, że jestem reporterem, a on podłapał temat i zaproponował trochę pieniędzy - rozmarzył się na moment, ale szybko wrócił do rzeczywistości - Dał mi nawet ten pas, na wszelki wypadek, gdyby mnie szukali Ci z gangu, nie sądziłem, że się przyda... - zawiesił głos zerkając na torbę - Analizowałem trochę te rzeczy, koleś musi być nadziany, skoro go stać. Kazał mi wypromować go na bohatera, kogoś kto pomaga w czasie nocnego życia potrzebującym. Nie wiem czym się kieruje, ale szczerze, gdyby nie on, skończyłbym spałowany w jakimś ciemnym zaułku. Naito Raida, to chyba coś znaczy po angielsku. Powiedział, że to jego imię.

Wzruszył ramionami pokazując swój brak wiedzy na te tematy. Czekał teraz na jej odpowiedź. W końcu opowiedział solidną historię, a to czy była prawdziwa, nie miała szans ocenić. Dumny z siebie w duchu, na zewnątrz pokazywał tylko ekscytację, z powodu możliwości napisania drogiego artykułu. A nikt nie musi znać całej prawdy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Tokyo Metropolitan Art Space   Sob Kwi 30, 2016 11:31 pm

-Toramaru? A, tak coś słyszałam, że na motocyklach jeżdzą - rzekła. Upiła większy łyk gorącej czekolady lekko oblizując dolną wargę. Była bardzo smaczna więc nic dziwnego, że dziewczyna delektowała się tą gorącą czekoladą. Słuchała jego jakże "urzekającej" historii. Zaś w głowie miała tylko jedną myśl Bardzo ciekawa historia opowiedz mi więcej.
-Rozumiem. Więc nieciekawą miałeś tą historię. Ale za to widzę, że bardzo podziwiasz tą osobą - dodała. Monolog ten był ciekawy, teoretycznie. Mimo to słuchała uważanie jego słów.
-Jeździec. Pewnie nocny. Miało by to sens - powiedziała na sam koniec, sama do siebie. Mimo to spoglądała na chłopaka zaintrygowana. Cóż sytuacja wyglądała na coraz bardziej ciekawą.
-Skoro mam te wszystkie informacje, chcesz z nich stworzyć baaardzo ciekawy wywiad. O tym Nocnym Jeźdźcu, który ma być bohaterem całej historii? - spytała na sam koniec dla pewności swoich przemyśleń.
Powrót do góry Go down
avatar
Liczba postów : 45
Join date : 11/03/2016
PisanieTemat: Re: Tokyo Metropolitan Art Space   Nie Maj 01, 2016 1:01 am

Kiwał głową, aż do ostatniego pytania. Wtedy postarał się, aby coś naprostować.
- Fakt, zrobił na mnie wrażenie, może i w jakiś sposób go "podziwiam" - powiedział nieco dziwnym tonem robiąc minę osoby, która nie lubi przyznawać się do uznawania czyjejś wyższości - Ale nie może on pojawić się na pierwszym planie. Głównym tematem będzie niedźwiedź.
Shun złapał za kartkę i długopis i narysował misia, a w koło niego kilka ludzików. Tuż obok zwierzątka jeden ze stickmanów miał jako głowę czarne, zamalowane kółeczko.
- Czytelnicy skupią się na wielkim zwierzęciu wychodzącym z ekranu - narysował kilka strzałeczek - Natomiast spektakularne pojawienie się Naito Raida musi być czymś lekko oderwanym, musimy nakreślić granicę, że nie ma on związku z paranormalnym zjawiskiem, ale że pojawił się tam przypadkowo. Doda się kilka zmyślonych tekstów, że widziano go na ulicach, a ludzie dopiero na forach internetowych zaczną o nim czasami mówić, interesować się nim. Dopiero obserwując zachowanie odbiorców będę mógł ocenić, czy i jaki następny artykuł będzie.
Spojrzał na swoją pustą szklankę. Nie chciało mu się ganiać kelnera, ale z tej ekscytacji nieco nabawił się pragnienia.
- Jedynym problemem jest fakt, że tu jestem - powiedział - Byłem tu, więc powinienem zobaczyć na własne oczy. No i należałoby się upewnić, że kamery nie zarejestrowały prawdy - spojrzał na sufit.

Co robić? Iść i spytać ochrony o zajście i powiedzieć, że jest na monitoringu? Były dwie opcje. Nie nagrało się i powiedzą, że nie mają dowodów, albo nagrało się i kilka osób już będzie wiedziało, że to Shun Miyako, a nie Night Rider posłał niedźwiedzia z powrotem. Przyjść w nocy? Sprawdzić nagrania? Zabrać? Ukraść?
Skoczyło mu ciśnienie, gdy pomyślał o zbrodni. Ale to miałoby sens! Ofiara ataku niedźwiedzia po kilku dniach odpoczynku psychicznego postanawia zawiadomić ochronę Metropolitan Art Space. Wtedy okazuje się, że wszelakie kopie zostały wykradzione, usunięte, przepadły. Gdyby Night Rider pozostawił jeszcze ślad...

Ryzyko, olbrzymie ryzyko.
- Jeździ po ulicach nielegalnym sprzętem - przyciszył głos - Jak myślisz, ktoś taki jak on wykradłby nagrania tylko dla rozgłosu?
Spytał udając pełną niewiedzę. Choć, gdyby ktoś go teraz spytał o to samo, to pewnie sam by nie wiedział co niejaki Night Rider teraz by zrobił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Tokyo Metropolitan Art Space   Pon Maj 02, 2016 7:57 pm

-To akurat widać - rzekła i lekko kiwnęła głową na zgodę.
-No tak można uznać, że wtopił się w tłum ludzi jak my teraz. Oglądał film, a potem zrobił z siebie bohatera pierwszego planu - dodała. Powoli kończyła pić swój napój. Ciastko też się już skończyło. Powoli powinna się już zbierać.
-Hm, szczerze? Taśmę mógłby ukraść dla własnej korzyści. Wtedy nikt tak naprawdę nie poznał by prawdy, a on miał by z tego jakąś satysfakcje - dodała. Ziewnęła i zakryła usta ręką.
-Wybacz, zmęczenie po pracy. - Akurat w tej kwestii nie kłamała. Była zmęczona, w dodatku spotkała Eksperyment 356 [patrz relacje/telefon] ten niedźwiedź, spotkanie i wywiad. Troszkę dużo jak na jeden dzień. Miała już dość, najlepiej położyła by się spać. Miała też nadzieję, że ten wywiad szybko się skończy, bo zaczął ją nudzić jak i sam reporter. Dupy nie urywa więc i siedzieć nie ma po co.
Powrót do góry Go down
avatar
Liczba postów : 45
Join date : 11/03/2016
PisanieTemat: Re: Tokyo Metropolitan Art Space   Pon Maj 02, 2016 8:41 pm

Shun jako osoba szybko ucząca się zachowań ludzi dostrzegał jej znudzenie bądź też zmęczenie. Nie pozostało mu nic innego, jak powoli się zmywać. Należałoby się przygotować do nocnego wypadu, wyposażyć w pełni w gadżety i dosiąść swojego mechanicznego potwora. Na samą myśl wkradł mu się na twarz lekki uśmieszek.
- Chyba będę musiał to z nim ustalić - zerknął na ekran telefonu, a następnie sięgnął do kieszeni po portfel, by wyłożyć kasę na stół. Oczywiście, służbową. Miyako już tak miał, że umiał zrobić sobie nadwyżkę budżetową - To za rachunek - powiedział z uśmiechem - Plus oczywiście zaliczka.
Spakował się powoli do swojej torby i zarzucił na ramię.
- Dogadamy się telefonicznie, wybacz, ale teraz ciężko będzie coś zdziałać z tym wywiadem. Znikam, Magaretto!
Uniósł dłoń w geście pożegnania i po ewentualnym wysłuchaniu odpowiedzi, ruszył w stronę wyjścia, a następnie najbliższego postoju taksówek...

[z tematu]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Tokyo Metropolitan Art Space   Pon Maj 02, 2016 9:45 pm

Pokiwała głową na zgodę. Czas się zbierać nie ma co. Uśmiechnęła się niezauważalnie kącikiem ust. Wzięła zaliczkę i schowała do swojej torebki.
-Jestem zmęczona, więc mam nadzieję, że mi to wybaczysz. A, tak w wolnej chwili napisz do mnie co do tego wywiadu - dodała po chwilii. Pomachała mu na do widzenia z uśmiechem. Odprowadziła go wzrokiem. Dopiero kiedy zniknął jej z oczu westchnęła ciężko pod nosem.
-Nuda, nuda, nuda - mruknęła pod nosem.
-No nic, czas iść. - Po tych słowach wstała z krzesła i przeciągnęła się leniwie. Przełożyła torebkę prze ramię po czym skierowała się do wyjścia. Wyjęła słuchawki i wsunęła je w uszy. Odpaliła jakąś muzykę z telefonu. Ruszyła przed siebie.

z.t
Powrót do góry Go down
avatar
Liczba postów : 45
Join date : 11/03/2016
PisanieTemat: Re: Tokyo Metropolitan Art Space   Pon Maj 02, 2016 10:07 pm

Po powrocie do domu Shun wymienił kilka sms'ów z pewnym informatykiem. Następnie wydobył z komórki kartę sim i po prostu połamał. Taka kosztuje bardzo mało jenów, więc nie musiał nawet wykorzystywać swojego służbowego budżetu. Skoro miał już umówioną godzinę, położył się na wyrku, nastawił budzik i zdrzemnął się.

Popołudniowa drzemka przeciągnęła się w okolice północy. Przyzwyczajony do nieregularnego  trybu życia Shun zrzucił z siebie pidżamę i zerknął w lustro chwilę ubolewając nad swoją sylwetką. Brakowało mu czasu, a chętnie by przypakował. Z drugiej strony może to i dobrze, łatwiej było mu zgrywać strachliwego reportera. Ta umiejętność przydała się mu właśnie wtedy, gdy pisał artykuł na temat informatyka zwanego Akirą Hametsu. Miyako wciągając na siebie strój Night Ridera przypomniał sobie jak stał przed nieco wyższym od siebie  obiektem ówczesnych plotek. Dragi, narkomania, dilerka, wszystko to kręciło się wokół tego człowieka. Była to wielka porażka dla reportera, ale nowa, genialna znajomość dla nocnego bohatera.

Kilka minut później wyszedł w białej koszulce i dresowych spodniach, niby na papierosa. Przeszedł się do najbliższego parku i gdy był pewny, że nikt nie widzi, zrzucił z siebie zbędne ciuchy kupowane na kilogramy w lumepksach i wrzucił do kosza. Wdusił coś na swoim panelu sterowania i poczekał, aż cudowny pojazd przyjedzie do niego i zaparkuje tuż pod nosem. Pierwsza w nocy, a miasto jak zwykle tętni życiem. Poruszał się mniejszymi uliczkami najciszej jak potrafił swoją bestią. Przy jakiejś restauracji niedaleko Metropolitan Art Space zsiadł i odesłał bóg wie dokąd motocykl. Przydatny gadżet. Teraz wystarczy poczekać w tym oto umówionym miejscu na Akirę, mężczyznę, z którym widział się tylko dwa razy. Raz jako Shun, raz jako Night Rider. Przy drugim spotkaniu był pewny siebie i zaproponował informatykowi współpracę, na wszzelki wypadek. Takowy wszelki wypadek wypadł właśnie dzisiaj. Oczywiście, dzięki oszczędniościom Miyako, nocny jeździeć będzie w stanie nawet jakoś zapłacić.

Oparł się o barierkę oddzielającą chodnik od jezdni i czekał. Czarny strój z ciemno-niebieskim znakiem na piersi na pewno zwracałby na niego uwagę, gdyby nie czarny kask. Wyglądał po prostu jak w miarę typowy motocyklista.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 68
Join date : 30/04/2016
PisanieTemat: Re: Tokyo Metropolitan Art Space   Wto Maj 03, 2016 10:09 am

Czerwonowłosy diler zjawił się na miejscu po jakimś czasie. Mogło to być...z 40 minut, może nawet mniej - i tak musiał załatwić sprawy związane z towarem, znaczy się przycisnąć pewnego skurwiela, który opchnął mu zwykłą gandzię zamiast zrealizować postawione przed nim zamówienie na dostawę "legalnego" narkotyku. Rozszerzone źrenice, niezdrowa bladość i kilka innych objawów wskazywały, iż Akira Hametsu niedawno wziął i poszedł w długą, by ująć rzecz kolokwialnie; w ustach miał papierosa, wyciągnięta koszulka i brudna bluza wyglądały jeszcze gorzej niż normalnie. Mimo to jego ochrypły, szorstki szept, tnący powietrze niczym skalpel chirurga, zdradzał jakie takie ogarnianie rzeczywistości.
-To ja-mruknął, po czym ziewnął demonstracyjnie.-Mam nadzieję, że możesz zaczynać, Rider. Jestem bardzo zajętym człowiekiem.
No ba. I tyle zostało z jego zarąbiście profesjonalnego wizerunku. Ale co on jest winien, że świeżo zakupiona działka wygrała ze zdrowym rozsądkiem? Pozza tym straszliwie chciało mu się spać. Sen był w sumie kolejnym nałogiem Akiry i chyba najzdrowszym. Ziewnął teatralnie. Przez ramię miał przewieszoną torbę z rzeczami potrzebnymi do włamu. Normalny człowiek na jego widok uciekłby z krzykiem (bo tatuaże, ćpun, bo menda), ale ani Rider nie był normalny, ani Akira nie liczył się do grona zwykłych obywateli. Podszedł bliżej i oparł się o barierkę wzorem tamtego, wypuszczając metaliczny dym z ust. Gorzki posmak nowych Marlboro pomagał mu w myśleniu. Zdecydowanie.

_________________


Welcome in my private hell.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 45
Join date : 11/03/2016
PisanieTemat: Re: Tokyo Metropolitan Art Space   Wto Maj 03, 2016 7:27 pm

Rider doczekał się przybysza w umówionym miejscu. Zerknął na jeden z zegarów miejskich i zwrócił się twarzą (choć dzięki nakryciu głowy nie było jej widać) do Akiry.
- Ohayo! - odezwał się cicho, grubym głosem, rozkładając ramiona jak gdyby chciał go uściskać. Ale przecież nie byli żadnymi starymi kumplami, więc po prostu opuścił luźno swoje kończyny i poprawił odruchowo pas z gadżetami - Metropolitan Art Space zostanie zamknięte za półtorej godziny - jego głos był stanowczy, przytłumiony, ale spokojny - Zajmie nam to trochę więcej.
Uniósł dłoń w geście "chodźmy tam" i powoli ruszył w stronę galerii. Zanim dotrą do głównego wejścia, powinni omówić chociaż trochę co i jak. Szli trochę pod prąd, ludzie opuszczali galerię większymi grupami zostawiając za plecami ostatnie seanse i wystawy. Rider wiedział, że ludzie z tłumu i tak go nie usłyszą, więc po prostu kontynuował rozmowę z dilerem.
- Różne oddziały są zamykane o różnych porach. Ale to nic, my musimy być jak najbliżej tego z salami kinowymi. Masz jakieś prochy powodujące senność? - spytał nie zmieniając tonu - Jak nie, to nic nie szkodzi. Naszym głównym celem jest usunięcie plików z monitoringu z wczoraj i dziś. Jeśli po drodze komuś się oberwie, to i tak to zataimy. Plan jest taki: Idziesz do kina, łapiesz ostatni seans. Zaśnij gdzieś pod krzesłami. Zostanę przy głównym wyjściu i gdy będą zamykać, powiem, że czekam na znajomego. Wtedy jakoś dowiem się gdzie jest biuro ochrony, może mnie tam zaprowadzą, żeby sprawdzić gdzie jesteś na monitoringu. Poczekam tam, a ochroniarz po Ciebie pójdzie, zaprowadzi prosto do mnie. Ja w tym czasie wtargnę do środka i wywalczę dostęp do komputera. Wystarczy poczekać, aż zostaniesz przyprowadzony.
Wyciągnął coś z pasa i wręczył Akirze.
- Maska karnawałowa, na całą twarz. Jesteśmy kumplami z klubu cosplayowego.
W głowie niczym czerwona lampka świeciło się jedno pytanie: Czy to się uda? Night Rider był opanowany, ale Shun Miyako - podekscytowany. Mimo to, na zewnątrz pozostawał zimny, stanowczy i nadzwyczaj spokojny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 68
Join date : 30/04/2016
PisanieTemat: Re: Tokyo Metropolitan Art Space   Wto Maj 03, 2016 8:04 pm

Wskazał ruchem głowy na torbę, chcąc tym samym zasygnalizować, że ma tu sporo niezbędnego towaru. Nie lubił mówić za dużo, a już na pewno nie zamierzał z tym pawianem w kasku wdawać się w jakieś trzynastozgłoskowe epopeje o Polakach. Odsunął zamek błyskawiczny, prezentując Naito Raidzie sporą ilość rozmaitych pudełek i torebek foliowych z różnego rodzaju substancjami, które hm...Urząd Ochrony przed Narkotykami albo inne ministerstwo uznałoby za srodze karalne. Tyle chyba wystarczy, żeby uśpić pół Metropolitan, co nie? Wyjął dwie torebki - w jednej był białawy, drobny proszek, w drugim jakiś inny proszek, ale o kolorze nocnej mgły. Wręczył je towarzyszowi z obojętnym ziewnięciem, uznając, że nie ma sensu tłumaczyć laikowi, co to właściwie są za cudeńka. Poza tym i tak by nikomu tego nie opchnął - ostatnio klientela zamawiała raczej słynny "eksperymentalny legalny narkotyk", dobro, które zsyłało Heaven's Slave prawdziwie niebiańskie doznania (i jeszcze bardziej niebiańskie zgony gdzieś w łazience, ale o tym sza!).
-Przyjąłem, już zakładam-rzucił cicho, ochrypłym szeptem, nakładając na siebie maskę. Przejrzał się w szybie jakiejś kafejki, czy wygląda odpowiednio; cóż, nie mógł narzekać, po tych czerwonych kudłach ochrona znajdzie go w mniej niż minutę. Pytanie, czy wybudzą go ze snu równie szybko...W ogóle jakie fajne zlecenie! -To pierwsza robota, na której mogę się wyspać, heh. Wszystko zrozumiałem.
Bo zrozumiał, fakt! Mają się wbić na legalu, ale gdy pracownicy Metropolitan Art Space będą szukać głęboko uśpionego Akiry, Night Rider zrobi, co powinien zrobić. Przynajmniej nabierze sił do kolejnej nocnej harówy, w końcu wieczorem będzie musiał iść i załatwić transakcję z Awakusu-Kai, a potem włamać się na serwer pewnego bogacza, by wykraść dane kompromitujące jego grupę. Nie solidaryzował się wprawdzie za specjalnie z tym przeklętym i budzącym go byle jak motłochem studencików, ale ostatecznie to ich szef przyjął go w swoje szeregi i wypadałoby mu wyświadczyć przysługę. Poszedł więc do kasy, kupił bilet na jakiś tam film, ba - nawet sprawdził, co to jest: "Kapitan Ameryka"! Cóż, przynajmniej nie żaden pieseł ani nie żaden pornos, bo przy tym ostatnim by nie zasnął jeszcze. Zasiadł majestatycznie na fotelu w prawie pustej sali; oprócz niego były tu jeszcze dwie chichoczące głupawo nastolatki, których szepty o jakichś tam seksownych ultimate, bae i innych czortach słyszał (niestety!) aż za dobrze. Gdzieś tak w połowie filmu udało mu się odlecieć we wspaniały, błogi, kojący niebyt...
Maska wciąż zakrywała jego twarz, ale w głowie Akiry Hametsu znajdowały się nie tylko maski. Taniec godowy .głuptaków pospolitych, rozdziobujące HS'ów kruki i wrony, szaleńcze misie w gangam style - ot, takie tam zwyczajne sny młodego dilera, który przy sobie ma naprawdę wątpliwy towar, a w sobie zupełną obojętność na ludzkie sprawy.
Jeśli nawet ktoś go budził, to szło mu trochę słabo - spał jak zabity i nie próbował nawet zmartwychwstawać. Na Ziemi mógłby się zacząć sąd ostateczny, mógłby ożyć Jezus, a Akira spałby dalej i obudziłby się po całej hecy z pytaniem "gdzie są wszyscy?".

_________________


Welcome in my private hell.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 45
Join date : 11/03/2016
PisanieTemat: Re: Tokyo Metropolitan Art Space   Wto Maj 03, 2016 9:46 pm

Rider wrzucił sobie dary od Akiry do jednej z kieszonek przy pasie i ruszył w przeciwną stronę przedzierając się przez tłum. Powinni się rozdzielić i to zrobili. Mężczyzna był już pewny, że współpracownik zrozumiał cały plan. Pozostało tylko przejść się w jakiś zakątek korytarza, gdzie ludzie już poznikali. Stanął przy jakiejś kolumnie i powoli zdjął kask. Czarna maska karnawałowa z jakimiś zwisającymi frędzelkami zakrywała mu większość twarzy nie licząc brody i ust. Leciutki zarost dopełnił tylko efektu zaciemnienia twarzy. Naito trzymał swój hełm pod pachą i zaczął szukać kogoś w tłumie. "Zniecierpliwiony" chodził w te i we wte. Raz nawet zerknął w stronę jakiejś szyby i dostrzegając swoje odbicie syknął nadal grubym głosem.
- Seksi...
Pokręcił głową, a ozdobne frędzelki połaskotały mu szyję. Szczęście, że gdy ponownie spotka się z Akirą, Naito już będzie miał kask z powrotem na sobie. Powrócił do "nerwowego" rozglądania się, zerkał też na duży zegar ścienny. Zbliżała się pora zamknięcia, więc czekał już tylko na podejście kogoś z ochrony. A wtedy...

Jeśli ktoś z ochrony go wyprosi lub spyta na co czeka, taka będzie odpowiedź Night Ridera:
- Byłem umówiony, że odbiorę stąd przyjaciela - powie głosem nieco cieńszym niż normalnie, udając zatroskanego - Mieliśmy pójść na spotkanie cosplayowe, a jego nadal nie ma! Nie wiem nawet po co tu przyszedł, a nie znam jego twarzy! Wie Pan, tak się po prostu bawimy... Zawsze w maskach...
W tym momencie spuści wzrok, jak gdyby wstydząc się swojego hobby. No i martwiąc się coraz bardziej.
- On jest bardzo chory, mam nadzieję że nie zasłabł! - prawie krzyknął, "przypominając" to sobie - Pewnie ma przy sobie leki...
Warto było znaleźć jakieś zabezpieczenie na wszelaki towar jaki miał przy sobie diler.
- Pomoże mi Pan go znaleźć? Może ktoś go widział? Może znajdzie go Pan na monitoringu? A CO JAK ON UMRZE!? TO BĘDZIE MOJA WINA!
Zawołał na koniec nieco głośniej przykładając sobie dłoń do ust. Oczy wyglądające z maski ukazywały mocne przerażenie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 262
Join date : 07/01/2016
Skąd : Mazury
PisanieTemat: Re: Tokyo Metropolitan Art Space   Sro Maj 04, 2016 10:31 pm

[Ochroniarz]
To miała być typowa noc dla pracownika Tokyo Metropolitan Art Space. I była by taka, gdyby nie jakiś facet, który chyba miał za dużo wolnego czasu, bo typowe dla gościa w jego wieku to chodzenie w jakichś przebraniach nie było. Rzecz jasna przez maskę nie mógł dokładnie określić wieku człowieka, ale jednak postura coś mówiła.
- Już zamykamy - odparł rutynowo. - Proszę o opuszczenie budynku.
Ale nie, tak łatwo widać pójść nie mogło. Ze znudzeniem wysłuchiwał opowieści kolejnej ofiary tych dziwnych czasów, gdzie ludzie zamiast pracować myśleli tylko o głupich zabawach i ich brak oznaczał dla nich największe nieszczęście.
- Uspokój się - skarcił go. - Jestem pewny, że go znajdziemy. Chodź.
Czy powinien prowadzić go do monitoringu? Kto wie. Ale chciał jak najszybciej mieć spokój i pozbyć się upierdliwych klientów, którzy chcieli tu posiedzieć nieco zbyt długo. Dlatego szybko dotarł do stróżówki i wskazał na masę monitorów pokazujących wnętrze galerii. Szybko dostrzegł dość rzucającą się w oczy maskę, która skrywała twarz innego faceta, leżącego... w sali kinowej?
- Patrz, jest. - Wskazał monitor. - Mógł zasnąć, albo zasłabł, jak jest tak chorowity... - Westchnął ciężko. Czemu ludzie nie mogli mdleć w swoich domach? Musieli wychodzić z tym do miejsc publicznych?
Wyprowadził obcego ze stróżówki i zamknął drzwi na dość prosty, acz jedyny posiadany zamek.
- Poczekaj tu, zaraz wrócę.
Po tych słowach szybko ruszył w stronę kina. Nie zajęło mu to wiele czasu, w końcu znajdowało się w pobliżu. Niechętnie, acz prędko, by mieć to z głowy, podszedł do leżącego i zaczął potrząsać jego ramię. Mimo wszystko ten nie reagował, nadal leżał jak zabity. Dopiero wtedy stróż zaczął się niepokoić całą tą sytuacją. Zajrzał do torby leżącej nieopodal, która według pierwszego spóźnialca zawierała jakieś leki, ale były tam jedyie nieoznakowane torebki wypełnione różnymi proszkami. Co to, alternatywna medycyna?
- Ej, ty! Wstawaj! - mówił coraz głośniej, potrząsając nim nieco mocniej. Usiłował nawet posadzić go do pionu, opierając o siedzenia. To wszystko wyglądało co najmniej niecodziennie... Zerknął z ukosa na podejrzaną torbę i sięgnął po komórkę, gotów wybrać numer pogotowia...

[MG]
1) Zamek w stróżówce należy do najprostszych.
2) Od tego, czy Akirę uda się wybudzić, zależy zawiadomienie służb.

_________________





Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 45
Join date : 11/03/2016
PisanieTemat: Re: Tokyo Metropolitan Art Space   Pią Maj 06, 2016 7:35 pm

Night Rider najwidoczniej przecenił ochronę Metropolitan Art Space. Jak na tak wielki budynek, ochrona dostępu do monitoringu była bardzo marna. Na spokojnie mógł rozejrzeć się po monitorach udając zakłopotanego. "Szukał przyjaciela". A tak naprawdę rozglądał się za jakimiś panelami sterowania, monitorem głównym, terminalem gdzie można się podpiąć. Spodziewał się, że w środku znajdzie znacznie więcej ochroniarzy. A tu pusto. Gdy wyszedł na korytarz, plan z zapukaniem do środka i wrzuceniem granatu usypiającego stracił szanse na wykonanie. Mimo to, sprawa znacznie się ułatwiła.
- Zadzwonię po jego dziewczynę! - powiedział ochroniarzowi zanim ten sobie poszedł - Ona wie jak dawkować jego leki. Spotkam ją przy głównym wejściu, zaraz do Pana dołączę!
I rzucił się biegiem w drugą stronę. Później zawrócił się i powoli zaczął iść tropem pana strażnika. Dotarł do sali kinowej i wszedł jakieś dwie minuty po nim.
- ZGUBIŁEM TELEFON! - zawołał podbiegając i dysząc ze zmęczenia. Dostrzegł śpiącego Akirę, więc udał chwilę zastanowienia. Założył trzymany dotychczas pod pachą kask i pochylił się nad współpracownikiem. Z zauważalnym trudem złapał go w pasie i uniósł wyprostowując się. Akira leżał sobie jakby w poprzek pleców, tak że nogi i głowa zwisały po przeciwnych stronach ciała Raidera.
- Chyba wypadł mi w tamtym pokoiku z monitorami - powiedział zagubiony - Głupie kieszenie... - zrobił kilka kroków stronę wyjścia - Niech Pan weźmie jego torbę, tylko mocno nie potrząsa! Nie mam pojęcia jak działają te leki, ale gdy tylko zadzwonię, od razu zrobię co trzeba!

Licząc na współpracę ochroniarza Raider poniesie Akirę pod sam pokój z monitoringiem. Wtedy poczeka, aż ten sam otworzy drzwi i wejdzie do środka. Nocny Jeździec spokojnie "rzuci" współzbrodniarza na podłogę (może go to obudzi?), a następnie dosięgnie paralizatora ze swojego pasa. Dwa strzały wycelowane w twarz powinny wystarczyć. Pozostanie tylko wciągnąć śpiących kolegów do środka i zamknąć drzwi od środka. A, i czekać na przebudzenie się tej jednej, prawidłowej osoby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 68
Join date : 30/04/2016
PisanieTemat: Re: Tokyo Metropolitan Art Space   Sob Maj 07, 2016 3:19 pm

Gdzieś sobie fruuuwał...było cicho, ciepło, bezpiecznie...był seksi krokodyl w masce mówiący "yes, my lord", majestatyczny śpiew stepującego głuptaka...w ogóle głuptaki są takie słodkie...urocze, niebieskopióre stworzenie zmieniło się w chłopaka z jakiegoś gimnazjum, zwykłego szczyla, który pytał go "zrobi mi pan ciastko z wkładką?"...
Wszystkie te zamglone, ulotne obrazy przesuwały się w spowolnionym tempie przez umysł głęboko uśpionego Akiry, który nawet nie zauważył, że go gdzieś wynoszą. Taki już, niestety lub stety, miał sen. A do tego serio był zmęczony i chciał wykorzystać jak najlepiej drogocenne minuty wypoczynku przed trudną misją. Rider mógł z nim w sumie zrobić, co chciał, mógł go nawet do śmieci wrzucić czy pozbawić męskiej godności, a Hametsu by się nawet nie zorientował.
Dłuższy czas mu zajęło, zanim się dobudził, a i to siedział przez czas dłuższy na podłodze jak nieogarnięty król Julian, nie wiedząc, co się tu właściwie dzieje. Wreszcie widok Ridera, komputerów i dziwne uczucie zagrożenia skłoniły go do działania. Podniósł się nieco chwiejnie z ziemi, wciąż jeszcze czując skutki naćpania. Nigdy nie brać na służbie - a zresztą po co  to sobie wmawia? Wiadomo, że i tak po powrocie do domu weźmie kolejną dawkę białego proszku.
-Noc jest jeszcze młoda, ale nie chcę ryzykować -mruknął. Siadł do komputera, poprawił włosy i z zamyślonym namaszczeniem nacisnął kilka klawiszy na próbę. System nie miał jakiegoś nieziemsko wysokiego firewalla, połączenie peer to peer też łatwo byłoby ogarnąć, hacking DNS'a musiał pójść dość łatwo...Na monitorze wyświetlił się ekran ładowania. Akira wyciągnął niespiesznie paczkę Marlboro z kieszeni i zapalniczkę z drugiej, wyjął papierosa, a następnie się nim solidnie zaciągnął. Znajomy aromat i posmak pomagały mu się skupić. Wykonując swoją pracę, nie mówił nic; mimo to Naito mógłby dostrzec w jego oczach płomyk rozbawionego zainteresowania. Naprawdę zatrudniono go do czegoś tak prostego? Nie uważał się za niesamowitego mistrza informatyki, ale mimo wszystko studia i praktyki  coś mu jednak dały. Wypuścił dym z ust, a w jego bursztynowych oczach zaigrały kolejne iskierki.
"Write a password to log in", co? Cóż, można spróbować. Spróbował najpierw z kombinacjami cyfrowymi: to nie to, idziemy dalej. Następnie wprowadził kilka ciągów literowych, które - przynajmniej w jego mniemaniu - powinny się były okazać reprezentatywne. Ostatnim z owych ciągów było proste "badziebabla"...
-Powinno się udać-mruknął. Kolejne pięć minut przyniosło zadziwiającą informację: badziebabla okazało się reprezentatywne dla systemu. W jego rozbudzonej już kompletnie, choć nadal srodze zjaranej łepetynie pojawiło się kilka pomysłów. Normalne "delete" byłoby troszeczkę bez sensu, gdyż usunięte z komputera w ten sposób pliki policja zawsze będzie mogła przywrócić. Jeśli jednak użyłby dnscache'a albo CCleanera, to wówczas historia misia Ryszarda mogłaby zniknąć z komputera i dysku twardego, na co nawet najlepszy informatyk z policji nie mógłby już nic poradzić.
Z tą myślą Akira Hametsu wyjął z kieszeni niewielkiego, niebieskiego pendrive'a. Po kilku kolejnych kliknięciach i bawieniu się w uruchamianie z admina, aby nie zostało śladów, odpalił rzeczony program CCleaner. Wybrał odpowiednie opcje, zaznaczył stosowne pliki...
-Normalne usuwanie plików z komputera byłoby tu bez sensu, jeśli chcesz, żeby zniknęło to na stałe-poinformował go już normalnym, choć wciąż szorstkim głosem. -Potrzebujemy jeszcze trochę czasu, ale do rana powinienem się z tym wyrobić. To dobry i szybki program, a jego usunięcie też nie sprawi problemu. Nawet nie zauważą, że coś zniknęło.
Wzruszył lekko ramionami. Miał nadzieję, że prochy, które dał Nocnemu Jeźdźcowi, zadziałają dość długo, by aplikacja wykonała swoje zadanie...i że nie zgaśnie mu skręt, bo miałby wtedy prawdziwy problem i musiałby ruszyć tyłek z krzesła, żeby wyrzucić peta do kosza. Och, cóż to byłby za Weltschmerz dla lenia takiego, jak Akira!


Ostatnio zmieniony przez Akira Hametsu dnia Sob Maj 07, 2016 4:21 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 262
Join date : 07/01/2016
Skąd : Mazury
PisanieTemat: Re: Tokyo Metropolitan Art Space   Sob Maj 07, 2016 4:10 pm

[Ochroniarz]
Do diabła, jeśli ten przebieraniec wciąż się nie budził, ochroniarz wcisnął zieloną słuchawkę, licząc na szybkie połączenie. Nim jednak ktoś po drugiej stronie odebrał, do sali kinowej wbiegł ten pierwszy, któremu wyraźnie powiedziano, by poczekał. Wrzeszcząc coś o telefonie, podniósł nieprzytomnego i nawet nie czekając ruszył do drzwi. Zgrzytając zębami i klnąc w myślach, zgarnął torbę zamaszystym ruchem, nie zważając, czy coś z niej wypadło. Nie mogąc się powstrzymać, w drodze do stróżówki zwymyślał gościowi, jak to nie dba o swoją własność, jak dawno powinni byli opuścić galerię, jak to dzisiejsza młodzież (bo w końcu dla niego byli młodzi!) zachowuje się nieodpowiedzialnie i nieodpowiednio do ich wieku.
W końcu dotarli na miejsce, a stróż zirytowany otworzył drzwi i rozejrzał się po wnętrzu. Nie było w nim wiele zakamarków, więc oględziny nie zajęły wiele czasu.
- Obawiam się, chłopcze, że twoja komórka jest gdzie... - zaczął, odwracając się z powrotem do obcego, ale nawet nie zdążył skończyć, nim dostał czymś po twarzy - czymś wywołującym eksplozję bólu w całym jego ciele. Świat poczerniał.

[MG]
Hasło zostało dość szybko złamane, a Akira otrzymał pełen dostęp do nagrań. Program również zainstalował - widać słaby system mieli w galerii. Nim jednak pasek usuwania doszedł do choćby 70%, coś poszło nie tak...

[Ochroniarz]
Po jakiejś chwili, której długości nie był w stanie określić, zaczęły dobiegać do niego dźwięki. Szum wiatraczków w komputerach, uderzenia w klawiaturę - szybkie i pewne, należące do profesjonalisty. Jakieś głosy, jednak słów nie rozpoznawał. Nadal wszystko go bolało, ale jakoś zdołał otworzyć oczy i ujrzeć dwóch zbirów grzebiących w komputerach galerii. Podniósł się na drżących nogach... a raczej chciał, ale udało mu się jedynie usiąść. Sięgnął po walkie-talkie, wcisnął guzik do nadawania i krzyknął:
- ALARM! WŁAMYWACZE NA POZIOMIE ZERO!
Następnie zataczając się, rzucił się, by powstrzymać siedzącego przy komputerze mężczyznę.

1) Ochroniarz jest mocno osłabiony i bezbronny.
2) Torba z "lekami" została za zamkniętymi drzwiami (nie zabrałeś ich ze sobą, Raider <3).
3) Po alarmie pozostała ochrona ruszy ku wam, a też mają klucze do stróżówki.
4) Pasek usuwania jedzie dość szybko, po całej akcji osiągnął już 75%.

_________________





Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 45
Join date : 11/03/2016
PisanieTemat: Re: Tokyo Metropolitan Art Space   Sob Maj 07, 2016 5:05 pm

Rider mógł zachować więcej środków ostrożności, ale mówi się trudno. Zawsze to jakaś adrenalina. Gdy ochroniarz się wydarł, Jeździec obserwował to nadzwyczaj spokojnie. Miał walkie-talkie, hę? Wszystko można obrócić na własną korzyść. Naito szybko zaszarżował i kopnął z całej siły w głowę pana strażnika, a następnie ciężkim buciorem przycisnął do ziemi wydobywając raz jeszcze paralizator i oddając strzał w szyję, z bliska. Następnie dorwał się do urządzonka komunikacyjnego i odwrócił plecami do Akiry. Uniósł nieco kask tak, aby usta miały swobodny dostęp do świeżego powietrza. Kliknął przycisk.
- CZTERECH WŁAMYWACZY W MUNDURACH OCHRONY NA POZIOMIE PIERWSZYM! - wydarł się nieco "przerażony" - POWTARZAM, CZTERECH WŁAMYWACZY W MUNDURACH OCHRONY NA POZIOMIE PIERWSZYM!
Czy rozpoznają, czy to przerażony głos kolegi? Nie wiadomo, ale na pewno wprowadzi to sporo zamętu w szeregi stróżów. Prawdopodobnie poruszali się pojedynczo, rozmawiając przez walkie-talkie dadzą informacje Naito gdzie dokładnie są, a być może nawet zaczną podejrzewać siebie nawzajem. W nocy ciężko rozpoznać kogoś na drugim końcu korytarza. Raider poprawił kask i przyklęknął odłączając swoje granaty dymne. Zaczął mieszać proszki od dilera i wsypywać je do środka. W trakcie tych czynności wytłumaczy swoim grubym głosem współpracownikowi co i jak.
- Bierz klucz i zabierz swoją torbę, musiała zostać pod drzwiami. Jeśli możesz, wyłącz monitoringi i jak tylko ten pasek doleci do końca, to uciekamy. Łap - rzucił jeszcze jeden z granatów dymno-usypiających koledze, aby w razie czego mógł go użyć.

Jeśli na korytarzu będzie pusto, a robota Akiry będzie skończona, spróbują ruszyć w stronę wyjścia głównego. Najbardziej oczywiste, mogą znajdować się tam strażnicy, albo po prostu zamknięte drzwi. Dlatego Raider zabierze ze sobą wszystkie klucze jakie posiadać będzie uśpiony ochroniarz. Ewentualnych pionków na drodze obezwładni się granatem usypiającym. Gdyby stali przy drzwiach, wystarczy zakraść się na tyle blisko, by dymiącą już broń poturlać im pod nogi. No ale, to zależy co napotkają.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Liczba postów : 68
Join date : 30/04/2016
PisanieTemat: Re: Tokyo Metropolitan Art Space   Sob Maj 07, 2016 6:22 pm

-Jasne-rzucił, natychmiast wpisując konieczne komendy. Jego papieros wciąż się palił, co uważał za cudowny zbieg okoliczności. DNS CHANGE, ACCESS PROVIDER....Chwilę mu to zajęło, ale mógł uznać operację za udaną. Zaśmiał się cicho, widząc, że pasek usuwania zbliża się do końca. Ba, osiągnął magiczne 80%! Chwyt z włamywaczami w mundurze ochrony na poziomie pierwszym uznał za na tyle trafny, że aż należało go nagrodzić lekkim uśmiechem. Kiedy tak właściwie ostatnio się uśmiechał? Nie pamiętał albo wolał nie pamiętać. Gdy pasek osiągnął 100%, użył deinstalatora systemowego, żeby usunąć CCleanera i nie tracić czasu, wyłączył cały monitoring za pomocą komendy "cam off", po czym podniósł się niespiesznie z miejsca. Wyglądał na naprawdę, naprawdę zmęczonego życiem i całą tą misją. Jego obojętna, chłodna twarz wciąż skrywała się za materiałową maską. Wątpił, by ktokolwiek dał radę przywrócić to, co usunął, a nawet jeśli wpadną na to, że jakiś program był instalowany, to dnscache podpowie im, że był to nowy program zabezpieczający dyski twarde przed czymś tak złym, jak wirusy czy spyware. Zresztą osoby pracujące tutaj, jak zauważył, nie grzeszyły inteligencją. Nie spodziewał się jakichś specjalnych trudności z wyjściem z budynku...Mógłby zdążyć jeszcze załatwić parę spraw i się, oczywiście, przespać. Wstał z krzesła z miną pod tytułem "wstawanie to zaiste skaranie boskie, kiedy można spać na misji", po czym schował pendrive'a do kieszeni. Oczywiście chwilę później sprawnie przejął klucz i granat. Podszedł do drzwi, otworzył je i wyszedł. Torba rzeczywiście leżała pod drzwiami, nawet nienaruszona, jak miło..
-Spadamy, niedługo pojawią się tu psy-mruknął. -Te charty...mają stanowczo za dobry węch, jak na mój gust.
Poza tym musiał jeszcze spotkać się z kilkoma ważnymi dla niego osobami. Pewien ciekawski gnojek będzie musiał mu udzielić wyjaśnień, odbierze rozkazy od Shijimy i będzie wszystko w porządku. No, taką miał nadzieję.
Ruszył do wyjścia, a przynajmniej miał nadzieję, że idąc przed siebie, dotrze do wielkich drzwi z napisem "exit". Zapamiętał je jakimś cudem. Nawet poziom nawalenia mu spadł i wyrzucił papierosa! Ten dzień należy zapisać w kalendarzu jako niezwykły wyjątek od wyjątków. Zdecydowanie.

Jeśli po drodze trafił na jakichś ochroniarzy, jego zachowanie zależało od sytuacji. Jeśli ochroniarze ich zaczepili, udał śmiertelnie chorego i wykrztusił między napadami kaszlu, nieudawanego specjalnie zresztą:
-W stróżówce...włamywacze...uciekamy!
To oznajmiwszy, biegł dalej. Jeśli natomiast doszło do ewentualnego ataku, to znaczy ochroniarze nie dali się nabrać na grę aktorską jego i jego kolegi, wówczas Akira użył granatu. Z jakim skutkiem? Dowiecie się, jeśli zostaniecie z nami!

_________________


Welcome in my private hell.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content
PisanieTemat: Re: Tokyo Metropolitan Art Space   

Powrót do góry Go down
 
Tokyo Metropolitan Art Space
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» GRA - zmiany w przestrzeni twórczej (serwer angielski)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Durarara!! RPG :: Lokacje :: Sunshine-
Skocz do:  





ZAKAZ KOPIOWANIA TREŚCI ZAWARTYCH NA FORUM DURARARA!! RPG. OBRAZKI POJAWIAJĄCE SIĘ NA FORUM WZIĘTE Z ZEROCHANA, DEVIANTARTA LUB TUMBLRA. JEŚLI UŻYLIŚMY TWOJEJ PRACY I NIE ŻYCZYSZ SOBIE TEGO, SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI.

@ Moe(Roth) - Twórca stopki.
Kotlet Barani - Autorka ogłoszenia
Ashe - Autorka oryginalnego stylu
Za wszelkie przeróbki odpowiada Izaya.