~
 
IndeksIndeks  PublicationsPublications  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 In orice "nu" se ascunde un "da".

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar
Liczba postów : 110
Join date : 17/01/2016
PisanieTemat: In orice "nu" se ascunde un "da".   Nie Sty 17, 2016 1:20 pm


Imię i nazwisko: Posługuje się danymi Gilbert Malraux, przynajmniej póki co. Jego prawdziwe miano to jednak Virgil Lupescu, jednak ma swoje powody, by go więcej nie używać. 

Wiek: Liczy sobie lat dwadzieścia osiem. Urodziny obchodzi piętnastego kwietnia. 

Zawód: Najemnik do wszystkiego. Z bardziej czystych zajęć - kelner w Butler Cafe na Otome Road. 

Grupa: Patrz wyżej - najemnik. 

Pochodzenie: Rumunia, Bukareszt. 

Charakter: Gilberta da się opisać w bardzo prosty sposób. Dziwak, najzwyczajniej w świecie dziwak i świr; to absolutnie wystarczyłoby, aby opisać jego charakter, jednak byłoby to znacznie bardziej płytkie, aniżeli jego realna osobowość, którą warto, chociaż trudno zgłębić. Na samym jeszcze początku należy nadmienić, że Malraux jest osobą pełną wewnętrznych sprzeczności i mimo wszystko, bardzo smutną. 
Zacznijmy jednak od tego, co widać od razu. Zależne jednak jest to od tego, jaki danego dnia ma humor i z kim rozmawia. Oczywistym jest, że dżentelmenem jest głównie w stosunku do kobiet - bardzo ładnych i im bardziej dama jest niepewna siebie, tym bardziej na nią naciska i stara się zdobywać ich serduszka. Ot, taki już jego gust. Lubi wszystko, co urocze i niepozorne, na przykład króliczki. W stosunku do śmielszych kobiet jest raczej pobłażliwy i lubi zarywać do nich po prostu dla żartu. 
Idąc dalej, Gilbert jest okropnie wulgarnym człowiekiem, zarówno w obyciu, jak i wszelkich żartach z otoczenia, których sobie nie szczędzi w żadnym wypadku. Jego ulubionym powiedzonkiem jest "aż chuj opada" i używa go praktycznie zawsze, gdy coś mu nie wyjdzie albo coś zirytuje go. W mowie ciała również używa niezbyt przyzwoitej gestykulacji i praktycznie nigdy przed niczym się nie hamuje, o ile nie jest to sprzeczne z żadnym jego planem. Jest też osobą głośną, której nie da się na dłuższą metę znieść. Rekordzistą jest kamień, który wytrzymał przy nim godzinę. Potem rozpadł się. 
Jego stosunek do ludzi jest dość specyficzny. Jest przede wszystkim obserwatorem, który idealnie odczytuje mowę ciała jego rozmówców albo przypadkowo przyuważonych przechodniów. Bardzo uważnie słucha i jego hobby jest poznawanie ludzi poprzez słuchanie ich problemów i późniejsze wykorzystywanie ich do własnych celów. Niezwykle infantylny, jak na swój wiek. Uwielbia bawić się, szczególnie cudzym kosztem, życiem, planami i innymi wartościami, których nie uznaje. Bardzo dużo się śmieje, zwłaszcza z innych istot żywych. I nieżywych w sumie też.
Czy ktoś wspominał o instynkcie samozachowawczym? U niego ogranicza się to jedynie do podtrzymywania podstawowych czynności życiowych i niepakowania łap w ogień. Pakowanie się w niebezpieczeństwo to jego hobby, o ile nie talent. A może nawet oba. Ocierał się o śmierć wiele razy, jednak każde bliskie spotkanie z nią kończyło się tym, że jak sam mówi, "ruchał ją w dupę". Albo używając grzeczniejszego języka, wywijał się jej. Powiedzenie "ryzyko to moje drugie imię" ma w nim swoją realizację i ucieleśnienie.
Uparty jak mało kto. Jeśli sobie coś ubzdura, nie sposób go w jakikolwiek sposób odwieść od danego pomysłu, a tym bardziej jego realizacji. Szczególnie, jeśli jest szalona i niemożliwa do wykonania. Jest przekonany co do swojego geniuszu, nieomylności i w ogóle idealności. Przecież bardziej perfekcyjnej istoty od niego nie ma. Narcyz? A jakże. Lubi to miano, gdyż kwiat, które je nosi, jest równie piękny, co on sam. Jest dynamiczny i nudzi się bardzo, ale to bardzo szybko.
Ma ubogie życie psychiczne. Z powyższego opisu wywnioskować można, że posiada typowe cechy socjopaty: zupełny brak sumienia, poczucia winy, najmniejszej skruchy. Cechuje go także bezwstydność, a kontakty międzyludzkie opiera na analizowaniu zachowań innych i wykorzystywaniu wyników swoich badań w celu skutecznej manipulacji drugą osobą. Nie odczuwa też lęku, bo gdyby tak było, jego życie byłoby po prostu nudne.
Jest jednak coś, co różni go od typowego socjopaty. Ceni sobie mimo wszystko miłość, chociaż tak naprawdę nigdy nie kochał. Zna to uczucie ze zgrabnych, pięknych opisów twórców przede wszystkim okresu romantyzmu, później modernizmu. Jego marzeniem jest właśnie poznanie uczucia zakochania, albo chociażby zauroczenia. Pożądanie za to jest mu znane aż zbyt dobrze.
Poza tym, jest estetą i można uznać go za pedanta. Wszystko ma swoje miejsce, swój porządek, układ i funkcję. W świecie Gilberta wszystko jest idealne i takie, jakie powinno być. Szczególnie on sam i jego własność. Dużo czasu spędza na porządkowaniu różnych rzeczy, układaniu ich na różne sposoby, przeliczaniu pieniędzy, kiedyś z nudów nawet przeliczył, ile ziarenek ryżu jest w stugramowej paczuszce.

Wygląd: Pomyśl o stereotypowym Rumunie i natychmiast wymarz ten widok ze swojego umysłu, kiedy myślisz o osobie, która właśnie jest opisywana. Pomyśl zaś o tym, jak faktycznie rdzenni Rumuni wyglądają i wyobraź sobie, że praktycznie niczym się od Słowian. Poniekąd Gilbert pokrywa się z tym, przynajmniej biorąc pod uwagę to, jak wyglądał jeszcze parę lat temu: jasnozłote włosy, blada cera i błękitne oczy. Aktualny jego wygląd bardzo odcina się od mieszkańców Ikebukuro, przynajmniej tych japońskiego pochodzenia. 
Po tym niekoniecznie długim i niekoniecznie krótkim wstępie należałoby rozpocząć właściwy opis wyglądu Gilberta. Jego twarz można uznać za przystojną, szczególnie, że przez przemianę nabrał jeszcze więcej tych kuszących cech. Ma nieco ostre rysy, które paradoksalnie są też całkiem delikatne. Wszystko zależy od tego, jaką akurat robi minę. A warto wspomnieć, że mimikę twarzy ma bardzo bogatą, zwłaszcza, jeśli chodzi o szeroką gamę złośliwych grymasów i wrednych uśmiechów. Gdyby ktoś się uparł, mógłby każdej jego minie nadać jakieś pasujące do niej miano. 
Jego oczy są zwykle delikatnie przymrużone. Ich barwa to intensywny błękit, który zwykle przyciąga spojrzenia na dłuższą chwilę. W gilbertowych patrzałkach widać bardzo żywe, złośliwe ogniki, które szczególnie mocno są widoczne, gdy Malraux wpada na kolejny pomysł z serii tych najbardziej genialnych i niewykonalnych albo dopada go ten szaleńczy nastrój. Oczy mężczyzny przyozdobione są też długimi, ciemnymi i gęstymi rzęsami, które nadają całej twarzy elegancji, uroku i szyku. Ma wąskie brwi o regularnym kształcie, z pewnością nie można określić ich mianem krzaczastych albo nieestetycznych.
Jak było wspomniane, Gilbert jest dynamiczny. I zmianom w jego życiu często towarzyszą kolejne manipulacje jego wizerunkiem. Jego włosy były farbowane już na różne kolory, a że wyczerpał już wszystkie "standardowe warianty", teraz porwał się na głębszą wodę, którą była barwa fioletowa. Uznał to a ciekawy eksperyment, coś odświeżającego i odmładzającego, a nowe doświadczenia zawsze były dla niego czymś przyjemnym. Mimo wielu zabaw z farbowaniem, włosy Gilberta wciąż są dość miękkie i przyjemne w dotyku, nic tylko go głaskać i miziać po nich. Fioletowe kudły opadają luźno z tyłu na jego kark, za to z przodu układa je tak, że grzywka zachodzi na lewą stronę twarzy i zasłania jego oko. 
Jest dość wysoki (185 cm), przy czym jego postura jest raczej smukła. Nie wygląda na silnego, jednak biorąc pod uwagę jego jego rasę, wyciągnięcie takiego wniosku byłoby błędne. Gdzieniegdzie pod jego bladą skórą zarysowane są mięśnie, jednak nie jest napakowany. Jest bardzo chudy, przez co trudno znaleźć mu pasujące ubrania. Preferuje w swojej garderobie ciemne odcienie, szczególnie granatowe i fioletowe, jednak najbardziej ceni sobie czarną odzież. Ubiera to, na co akurat ma ochotę - czasem coś luźnego, kiedy indziej coś dość obcisłego.

Biografia: Gilbert urodził się i wychował w stolicy Rumunii, tam też ukończył wszystkie szkoły i kulturoznawstwo, miał później dobrze ustawioną pracę; za spore pieniądze miał dla pewnej korporacji uzupełniać papierki. Wszystko zmieniło się, gdy wyszło na jaw, że rzeczona firma trudni się głównie lewymi interesami dotyczącymi likwidacji niewygodnych ludzi oraz przerzucania broni w różne zakątki świata. Jako, że na większości przechwyconych w akcji policyjnej dokumentów widniał jego podpis, był zmuszony do ucieczki z kraju i zmiany nazwiska, po czym osiedlił się w Londynie, gdzie kontynuował pracę, jednak nie tak, jak się spodziewał. Został wciągnięty głębiej w interesy firmy, to jest został odpowiednio przeszkolony do kolejnych akcji i dawano mu coraz poważniejsze zlecenia. Pracując w ten sposób nie tylko sporo zyskiwał, ale też tracił - właśnie trudniąc się morderstwami i skutecznym zacieraniem ich przeszedł gwałtowną zmianę psychiczną, przez którą dzisiaj jest jaki jest. W Londynie poznał "tą kobietę", której imienia nawet nie chce wspominać. To, czy ją kochał to kwestia sporna, należy to raczej określić zauroczeniem ze względu na to, jak krótki był ich związek, który trwał zaledwie cztery miesiące. Wiadomo, wzloty, upadki, aż w końcu całkowity rozłam, w którego wyniku również porzucił pracę i z myślą całkowitego porzucenia dawnego życia, wyruszył do Ikebukuro. 

Mocne:
- Posługiwanie się bronią palną. 
- Znajomość języków takich, jak francuski, angielski, japoński, w mniejszym stopniu polski i niemiecki. 
- Niemal błyskawiczna interpretacja ludzi. 
- Inteligencja. 
- Ogólna umiejętność walki. 

... i słabe strony:
- Narcyzm. 
- Porywczość. 
- Przekonanie, że nie może umrzeć. 
- Za długi język, który pakuje go w kłopoty. 
- Paniczny lęk wysokości. 

Przedmioty:
- Zapalniczka. Nie pali, po prostu lubi ten drobiazg. 
- Oczywiście wszelkie dokumenty, także telefon, pieniądze...
- Nóż sprężynowy. 
- Piersiówka z jakimś alkoholem. 
- Słodycze, tak. 
- Dwa pistolety H&K USP, ale to raczej okazjonalnie. Zwykle wystarcza mu nóż i ucieczka. 

Inne informacje:
- Uwielbia słodycze. 
- Alkohol też. 
- I róże. 
- Ma kota o imieniu Puciłapka. Kot jest cały czarny poza łapkami, które są białe. Puciłapka jest dość głupim kotem, który notorycznie potyka się o wszystko i przygryza sobie język.


Gilbert jako swoja wersja żeńska ma na imię Elisabeta i nie ma zmienionego nazwiska. Włosy ma pomalowane bardziej na odcień różu, niż fioletu, zwykła wiązać je w wysokiego kucyka bądź w luźny warkocz. Ma wzrostu 173 centymetry, czyli jest od Gilberta niższa o około 12. O jej figurze należy powiedzieć tyle, że jest idealna jak na kobietę. Wyglądu użycza Luka Megurine. 

Samoakcept-
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
In orice "nu" se ascunde un "da".
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Durarara!! RPG :: Poza Fabułą :: Archiwum-
Skocz do:  





ZAKAZ KOPIOWANIA TREŚCI ZAWARTYCH NA FORUM DURARARA!! RPG. OBRAZKI POJAWIAJĄCE SIĘ NA FORUM WZIĘTE Z ZEROCHANA, DEVIANTARTA LUB TUMBLRA. JEŚLI UŻYLIŚMY TWOJEJ PRACY I NIE ŻYCZYSZ SOBIE TEGO, SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI.

@ Moe(Roth) - Twórca stopki.
Kotlet Barani - Autorka ogłoszenia
Ashe - Autorka oryginalnego stylu
Za wszelkie przeróbki odpowiada Izaya.