~
 
IndeksIndeks  PublicationsPublications  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Act like nothing's wrong

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
PisanieTemat: Act like nothing's wrong   Sro Sty 27, 2016 7:39 pm


Money is the beginning and end
of everything


| Imię i nazwisko: Jako zwykły obywatel korzysta z prawdziwego nazwiska i imienia - Lee Haneul, natomiast dla swoich pracodawców jest znany jako Kim Daehan. Inspiracją dla wybrania tego jako pseudonim był pewien pożar w metrze w Daegu, który został wywołany właśnie przez wspomnianego Daehana. Był to akt samobójczy, podczas którego chory psychicznie mężczyzna wzniecił ogień w pociągu. Ogień objął stację metra i inny pociąg. Zginęło prawie 80 osób. Kim Daehan przeżył.

| Wiek: 28 lat (w Korei Południowej - 29), urodzony 2 stycznia 1986 r.

| Zawód: Ściągacz długów. Trudni się odzyskiwaniem pieniędzy od ludzi, którzy zaciągnęli pożyczki u osób, u których nie powinni - m.in. u mafii bądź po prostu mściwych jednostek. Jak wygląda takie odzyskiwanie pieniędzy? Cóż, nie polega to na wymianie - nie przychodzi i nie bierze od nich pieniędzy ot tak. Nie, Kim jest zatrudniany w momencie, w którym dłużnicy zwlekają z zapłatą i nie wygląda na to, by w najbliższym czasie mieli zamiar się z nią wstawić. Wtenczas używane są bardziej rygorystyczne metody. Kim Daehan jest po to, aby odbierać je siłą. Grożeniem. Okaleczaniem. Robieniem z ludzi kalek, by następnie pieniądze pochodzące z ubezpieczenia przeszły na jego pracodawców. Jeszcze jedno - to nie Lee Haneul robi tak okropne rzeczy. To Kim Daehun. Lee jest jedynie zwykłym ochroniarzem w barach z zamiłowaniem do hazardu.

| Grupa: Najemnicy

| Pochodzenie: Seul, Korea Południowa

| Charakter: Pod górkę zaczyna się wtedy, gdy człowiek ma więcej wrogów niż przyjaciół. Gorzej, gdy ma się jedynie wspomnianych wrogów.  Daehan zalicza się właśnie do tego typu człowieka - tego, którego się nienawidzi albo… nienawidzi. Słyszał wiele na swój temat. Że jest sukinsynem. Potworem. Diabelskim nasieniem. Że powinien palić się w piekle na wieki. Że nigdy nie odpokutuje swoich win. Słowa te nie wzięły się znikąd. Każdy miał swój powód, by właśnie w taki sposób go określić. Jak się można domyślić, nie mieli z nim zbyt dobrych doświadczeń. Każdy koniec końców stracił coś ważnego po spotkaniu z nim. Ważnego, jeśli nie najcenniejszego.
Czasem praca ma ogromny wpływ na charakter osoby. W tym wypadku jednak to charakter miał wpływ na zawód, którym się trudni. Ściągacz długów brzmi dość niewinnie, ale kryje się za tym naprawdę wiele rzeczy. Przerażających rzeczy. Tak złych, że jeśli przed snem czymś się nie omami, nigdy nie zaśnie. Tak straszliwych, że czasem nie jest w stanie spojrzeć w lustro i uświadomić sobie, że dopuszcza się takich czynów. A jednak to właśnie on robi z ludzi kaleki, to on zrzuca ich z przeróżnych pięter, to on odcina im palce, ręce, to on wkłada ich kończyny do przeróżnych narzędzi, by te tak po prostu je zmieliły. To on ignoruje krzyki rodzin, krzyki bólu i rozpaczy. Daje im na to patrzeć i żyć w świadomości, że nic na to nie poradzą. Nie poradzą, bo jeśli nie zrobi tego Daehan, to przyjdzie następny taki jak on. Z tym, że wtedy nie będzie już tak miło. Nie skończy się na uszkodzeniu jednej części ciała. Zemsta pozostaje zemstą, nieważne w jakiej postaci i z jakiego powodu.
Same te sytuacje pozwalają skonstruować obraz tego człowieka - zimny, pozbawiony skrupułów, empatii. Maszyna do krzywdzenia, ale… czy zabijania? Przez całe swoje życie Daehan był zmuszony zabić jedynie dwa razy i to ze względu na swoje własne bezpieczeństwo. Zdarza się, że pożyczkobiercy zamierzają się bronić i nie chcą tak po prostu spłacić długu. Szarpią się, biją, gryzą, rzucają czym popadnie - są zdesperowani, boją się. Miał wiele takich sytuacji, ale tylko dwie skończyły się śmiercią jednej ze stron. To zawsze był… przypadek. Użył zbyt wiele siły, za bardzo się rozkręcił, wszystko, ale… nie myślał wtedy trzeźwo. Świadomie nigdy nie zabiłby człowieka! Tego po prostu wymagała sytuacja! Bronił się! On… nie chce nawet myśleć, ile osób zabiło się po jego wizycie. Ile osób odebrało sobie życie, bo nie mogło żyć w ten sposób. W pustce, okaleczeni, upokorzeni, samotni, biedni. To… nie, to już jego nie dotyczy. Zrobił tylko to, co mu kazano. On nie robi nic złego, on nie zabija, on jedynie wykonuje swoją pracę. Prawda? Proszę, powiedzcie, że to prawda.
Wszystkie te emocje trzyma w sobie. Bojkotuje je. Nie daje im przejąć nad nim władzy. Ponieważ wie, że jeśli tak się stanie, przekona się, kim jest naprawdę. Uświadomi sobie, że wcale nie jest tak niewinny, jak mu się wydaje. Nie będzie potrafił z tym żyć. Dlatego właśnie musi się okłamywać, bo… nie jest takim potworem, na jakiego wygląda. Jest też człowiekiem - z własną historią, przeżyciami, problemami. Tak samo jak każda osoba na tym świecie potrzebuje miłości, zrozumienia - rzeczy, które dostał raz, a które mu potem odebrano. Odczuł to ze zwiększoną siłą. Chyba właśnie brak tego sprawia, że ta cząstka człowieczeństwa zaszyła się w nim gdzieś bardzo głęboko.
Ale dlaczego… po co tak właściwie to robi? Nie może tak po prostu zrezygnować, żyć jak normalny człowiek? - zadaje sobie te pytania codziennie. Po przebudzeniu, przed snem. I… nie zna na nie odpowiedzi. On już się w tym zatracił, stało się to jego codzienną rutyną. Haneul nienawidzi zmian, wręcz się ich boi. Woli pozostać w tym, w czym jest teraz, nawet jeśli oznacza to kolejne nieprzespane noce i poczucia winy. Poza tym… co innego mógłby robić? Tylko w tym jest dobry. W krzywdzeniu. Nie zna się na niczym innym. Jedynie to daje mu to, na czym mu teraz zależy - pieniądze. Szybko i w dużej ilości. Nie jest materialistą, ale… jak każdy człowiek jest słaby. Nienawidzi podawać powodu, dla którego są mu potrzebne. To nie jest żaden szlachetny cel. Nic, czym mógłby się pochwalić.
Nie tylko tego powodu lubi podawać. Nie przepada za mówieniem czegokolwiek. Lubi ciszę z dźwiękami dochodzącymi z tła - ulicy, przyrody, czegokolwiek. Ale niczego, co jest głośniejsze od ćwierkania ptaków. Hałas go irytuje, denerwuje. Sam w sobie jest człowiekiem agresywnym i gwałtownym, a takie rzeczy jedynie przyśpieszają cały proces. Jest cierpliwy, fakt. Jakiekolwiek zaczepki, przekleństwa wysyłane w jego stronę czy po prostu upierdliwe usposobienie - wszystko wytrzyma, jeśli tylko jest w odpowiednim nastroju. Przemilczy to. Jeśli jednak trafią się odpowiednie jednostki, które wiedzą, jak trafić w jego czuły punkt, nie puści tego płazem. Powiedzą coś, zrobią - Daehan to zapamięta. Może nie będzie tego po nim widać od razu, może nawet na to nie zareaguje… ale nigdy tego nie zapomni. Jest cholernie pamiętliwy, a do tego mściwy. Nie przepuści nikomu. Odda, i w dodatku podwójnie. A jeśli będzie trzeba, to i potrójnie.
Cóż, zaskoczeniem chyba nie powinien być fakt, że nie posiada zbyt dobrych kontaktów z innymi, prawda? Poza jego pracodawcami nie lubi go chyba nikt… chociaż nawet co do nich nie jest pewien. Po prostu go wykorzystują, nie rodzą się między nimi głębsze relacje. No! Chyba że ktoś będzie naprawdę zadowolony z jego pracy i zaprosi go na obiad, jak to miało miejsce kilka razy. Są naprawdę zabawni, Dae potrafi ich polubić. Innych też potrafiłby polubić, gdyby nie to, że… nie umie. Jest nieufny. Patrzy spod byka na każdego, nawet jeśli na to nie zasłużył. Świadomie czy też nie, otacza się jakąś niewidzialną barierą, nie pozwala nikomu na zbliżenie się do niego. Czasem nie wie, czy z obawy przed bliższą znajomością czy o to, że mógłby skrzywdzić również osobę, na której zaczęłoby mu zależeć. Poza tym… ludzie to jedynie kłopot. A co jeśli jedna z jego ofiar będzie zamierzała się na nim zemścić? Porwą tę osobę, skrzywdzą, zgwałcą, zabiją, odetną ręce, nogi, podpalą… Nie przeżyje, jeśli z jego powodu ucierpi osoba, która potrafiła do niego dotrzeć.
Wbrew pozorom nie jest tak okrutną osobą bez uczuć. Jeśli tylko znajdzie w sobie resztki człowieczeństwa, potrafi się nawet śmiać, żartować, współczuć. Broni swoich najbliższych, kocha ich, zależy mu na nich bardziej niż na sobie. Byłby gotowy dla nich umrzeć. Rzadko się jednak dzieje, by miał sposobność do takich zachowań. Wszyscy po prostu od niego uciekają, boją się go. Jego i konsekwencji bliższych relacji z nim.

| Wygląd: Jak wygląda najemnik? Czy coś go charakteryzuje? Owszem - to, że wygląda jak najzwyczajniejszy obywatel. Wtapia się w tło, a ty nawet nie wiesz, że przeszedł obok ciebie ktoś, kto mógłby zajmować się czymś nieprzyzwoitym, nielegalnym. Bo dlaczego miałby się jakoś wyróżniać? Czemu miałby pozwolić, by na jego czole widniała nazwa “najemnik do wynajęcia”? Aby ludzie od razu wiedzieli, z kim mają do czynienia? Nie, to nie jest coś, na co ma ochotę. Nie teraz, nie w tym miejscu. Nie w tym życiu.
Jednak… jak wygląda zwykły człowiek? Z pewnością choć w połowie tak, jak wygląda Haneul. Bo chociażby chciał całkowicie nie zwracać na siebie uwagi, to mimo wszystko ma w sobie pewne cechy, które w nieznacznym stopniu odznaczają go na tle szarego społeczeństwa. Pierwsza - budowa ciała, a nawet wzrost. Na czas obecny mierzy metr osiemdziesiąt pięć. Zawsze był wysoki, czasem i wyższy od starszych kolegów. To w jakimś stopniu często dawało mu przewagę, ale wzrost to przecież nie wszystko. Gdyby nie fakt, że dbał i dba o swoją kondycję, nigdy nie mógłby nazwać siebie silnym. Dzięki licznym treningom i technikom podpatrywanym u osób lepszych od niego, dzisiaj nie byłby tak wyszkolony. Dlatego więc posiada wyraźne umięśnienie, ale mimo wszystko nie lubi się z nim obnosić. Woli ukrywać swoje ciało pod warstwami ciuchów, aby jednocześnie ukryć blizny, które się pod nimi kryją. Zagojone rany otrzymane po wielu walkach - spięć pomiędzy nim a innymi ludźmi. Na pierwszy rzut oka najbardziej widoczne wydają się blizny na łopatkach czy też w okolicy pasa, ale jeśli dłużej się przyjrzeć, zauważyć również można inne - mniejsze, znajdujące się na biodrach, plecach i udach. Na jego lewym nadgarstku widnieje również ślad po ugryzieniu. Każda z tych blizn posiada swoją własną historię, których Daehan nie lubi opowiadać. Unika tego tematu jak ognia.
Fakt, czy należy do mężczyzn przystojnych, jest kwestią sporną. W końcu każdy ma swój własny gust, upodobania i dla kogoś może być piękny, a dla kogoś innego obleśny. Jednakże jedno trzeba mu przyznać - jego twarz trudno zapomnieć, nieważne w jaki sposób będzie się ją kojarzyć. Wąska, pociągła, okalana chłodem, zimnym profesjonalizmem. Z oczami ciemnymi, niby brązowymi, a w złym świetle wydającymi się czarnymi. Pełnymi obojętności, ignorancji… i smutku. Brwi czarne, gęste, zazwyczaj ściągnięte w wyrazie niezadowolenia, jednak nie zawsze są oznaką zdenerwowania. Ma już po prostu dziwny zwyczaj marszczenia ich, który wszedł mu w nawyk. A włosy? Włosy za to białe, tak dla kontrastu. Krótkie, od niechcenia poczochrane, a innym razem starannie ułożone. Naturalnie oczywiście były czarne, jednakże po przeprowadzce do Japonii zdecydował się na zmianę koloru, chyba dość drastyczną. Chciał w sobie coś zmienić, nie widzieć w sobie tego samego człowieka co wcześniej. Pragnął zacząć od początku, z czystą kartą, jako zupełnie nowa osoba. Nie udało mu się. Nieważne jak bardzo by próbował, przeszłość nigdy go nie opuści.
Jeśli natomiast o same ubrania chodzi - do pracy nie zakłada nic, co mogłoby go w jakikolwiek sposób wyróżniać. Ubrania w prawie jednolitym kolorze, nic jaskrawego. Zwykłe dżinsy, koszulka, jakiś płaszcz i skórzane rękawiczki, ewentualnie czapka z daszkiem. Poza pracą, w domowym zaciszu - trafi się zwykły dres albo ubrania założone do wyjścia, których nie chciało mu się ściągać po powrocie do domu. Takie często składają się z ubrań dość wyszukanych, jeśli nie eleganckich. Koszule, garnitury, pantofle, drogie płaszcze. Czasem golfy, zwykłe marynarki. W takich ciuchach czuje się dość swobodnie, pewniej siebie. Woli postawić na schludność i elegancję niżeli na pierwsze lepsze ubrania znalezione w szafie (choć i tak czasem zdarza mu się ubrać, nie oszukujmy się). W kwestii kolorów ogranicza się do czerni, bieli, odcieni granatu czy szarości, czasem beżu bądź brązu.

| Biografia:
CZĘŚĆ 1 - SIEROCINIEC
Sierociniec to jedyne miejsce, które pamięta z dzieciństwa. Nigdy nie miał prawdziwego domu i nigdy też nie poznał swoich prawdziwych rodziców. Trudno mu powiedzieć, czy tego żałuje i czy wolałby mieszkać wśród rodziny. W końcu… nigdy tego nie zaznał, więc skąd ma wiedzieć, co mu bardziej odpowiada? Co prawda miał żal - do mamy, do taty. Żal, że zostawili go bez słowa wyjaśnień. Tak po prostu, jak zostawia się zwierzę w lesie. Że nigdy nie dali mu szansy, by i on choć przez chwilę zaznał to, co czują kochane dzieci. W żadnym momencie swojego dzieciństwa nie został otoczony troską czy miłością. Był jednym z wielu dzieci, którymi trzeba było się opiekować - to znaczy zmieniać im pieluchy, kłaść spać, dać jeść, nauczyć i przypilnować, by nie zrobiły nic głupiego. Tylko tyle mogli wymagać od osób z otoczenia. Nikt nie chciał pokochać sieroty. Nie chciał, bo to wiązało się z większą odpowiedzialnością. Są tylko ciężarem - dla społeczeństwa i dla samych siebie.
Wśród murów sierocińca Haneul spędził swoje życie w dość spokojny sposób. Nie robił problemów, nie mówił za dużo - wszystko trzymał dla siebie. Może dlatego nikt nie zauważył, że jest z nim coś nie tak. To już nie chodzi o fakt bycia porzuconym. Z nim po prostu było COŚ nie tak. Jeśli już ktoś to zauważył, starał się o tym zapomnieć, zignorować to. Dlaczego? Ponieważ tego nie można było wytłumaczyć. Nie było to widoczne gołym okiem, jemu trzeba było się przyjrzeć, aby zobaczyć coś odstającego od normy. Ostatecznie każdy uznawał, że to jedynie dziwne odczucie; że tak naprawdę z tym chłopakiem wszystko jest w porządku, tylko oni mają pokręcone przeczucia. Przecież… wyglądał na normalnego, może trochę zbyt cichego i opanowanego. Tylko dlaczego w takim razie… wszyscy czuli się przy nim tak niekomfortowo, czasem i jakby w zagrożeniu? Przecież nigdy nie zrobił nic złego, a mimo to każdy miał przeczucie, że w każdej chwili mógłby wstać i poderżnąć komuś gardło, i to w tak młodym wieku. Ale to jedynie przeczucie. Haneul nigdy nikogo nie tknął i nie miał nawet najmniejszego zamiaru... A przynajmniej nie w tym momencie swojego życia.

CZĘŚĆ 2 - PARK HARIN
Złość narastała w nim z roku na rok coraz bardziej, ale nawet wtedy wszystko w sobie dusił. Nie czuł potrzeby żalenia się nikomu, rozmawiania o tym. Znalazł swój własny sposób na wyładowanie swojej wściekłości - bójki. Ćwiczył, trenował, bił się - robił wszystko, aby zapomnieć o tym, co go dręczyło. W ten sposób się uspokajał, nie dopuszczał do jakichkolwiek ataków szału, które trafiały mu się raz na jakiś czas. Nie potrafił udźwignąć tego bagażu doświadczeń, a jednocześnie nie chciał niczyjej pomocy. Akt łaski skierowany w jego stronę uważał za ukazanie swoich słabości, a Haneul - choć silny fizycznie - był naprawdę słaby. Zgrywał twardego, by nikt nie pomyślał, że zostawienie go przez rodziców w jakikolwiek sposób go dotknęło. Nie, to miało zrobić z niego odpowiedzialnego człowieka, gotowego do dorosłego życia. Niestety - nie wszystko poszło po jego myśli.
Niektórzy godzili się ze swoim losem, inni nie potrafili zapomnieć o tym, co im się przydarzyło, a jeszcze następni okłamywali samych siebie. Okłamywali, że nic ich nie rusza, a tak naprawdę ciągle żyli w smutku. On należał do właśnie tego typu osób. W pewnym momencie ktoś był w stanie to dostrzec… i tego nie zignorował.
Park Harin, według niego najpiękniejsza istota na świecie. Córka koreańskiego przedsiębiorcy, niezwykle wierząca. Wtedy Haneul istnienie Boga uważał za coś śmiesznego, wręcz niedorzecznego. Mówił dziewczynie, by ta dała mu spokój; aby zajęła się czymś ciekawszym. Ona jednak nie odpuściła. Widziała w nim coś, czego inni nie zdołali w nim dostrzec - nadzieję. Wbrew pozorom jego życie nie było skazane na porażkę. Potrzebował jedynie kogoś, kto mógłby naprowadzić go na odpowiednią ścieżkę. Sam był zbyt słaby, by to zrobić. Kierował się w stronę, w którą było mu łatwiej i nie pozwalał sobie dostrzec tych negatywnych cech owej drogi. Uważał, że to jego przeznaczenie. A przynajmniej do momentu, w którym to takowa Harin nie wkroczyła do jego życia.
Różnili się diametralnie - ona z dobrego domu, ułożona i niezwykle uprzejma. On - z sierocińca, do tego agresywny, cyniczny i dbający jedynie o swój własny interes. Jej obecność niesamowicie go denerwowała, ponieważ czuł się przy niej gorszy. Nie wierzył, że na świecie istnieją tak idealni ludzie. W porównaniu z nią był tylko śmieciem, nic nieważną jednostką. Nikt by za nim nawet nie zapłakał, a kiedy na nią patrzył, miał wrażenie, że po jej śmierci w żałobie pogrążyłoby się całe miasto. Ona go zapewniała, że tak nie jest; że jest na równi z nim i może być pewien, że jeśli tylko by umarł, płakałaby za nim codziennie. Z czasem nieświadomie zaczął jej wierzyć. I nie tylko to. Zaczął przy niej naprawdę żyć, cieszyć się. Chodził z nią do kościoła, trzymał za rękę, gdy siedzieli obok siebie. Śmiał się, kiedy za karę specjalnie mocniej przyciskała wacik do jego rany, którą odkażała. Przytulał i mówił, że wszystko będzie dobrze, podczas gdy przychodził do niej ledwo żywy, najczęściej po jakiejś bójce. Krzyczał na nią, kiedy chciała spróbować tego samego, co on. Wrzeszczał, gdy sięgała po alkohol, papierosy czy narkotyki. Wiedział, że robiła to, aby wreszcie zauważył, że i on powinien przestać. Ale nie mógł. To nadal pozwalało mu zapomnieć.
Byli w sobie zakochani, ale nikt - ani Haneul, ani Harin - nigdy tego sobie nie wyznali. Zabrakło im na to czasu. Dziewczyna ta miała więcej tajemnic, niż myślał. Pewnego dnia po prostu zniknęła… ot tak. Bez słowa wyjaśnień. Nie zostawiła żadnego listu, nic. Nie wiedział, co o tym myśleć. Jej ojciec niechętnie wyjaśnił mu sytuację - nigdy za nim nie przepadał. Uważał, że miał zły wpływ na jego córkę. Zapewne i tak było, ale dopóki twierdziła, że jest szczęśliwa u jego boku, on był szczęśliwy przy niej. Jak się okazało, już nigdy więcej. Harin miała raka. Operacji, która miał załagodzić jej stan, nie przeżyła.
Po ten czas zastanawia się, jakim cudem… nie zauważył, że z każdym dniem zmieniała się coraz bardziej? Dopiero gdy postawiono go przed faktem dokonanym, uświadomił sobie, że jej dłoń była coraz chudsza, włosy coraz rzadsze, a uśmiech coraz bledszy. Skupił się tylko na tym, jak bardzo uszczęśliwiała go jej obecność.
Po tym Haneul mentalnie wrócił do bycia małym dzieckiem z sierocińca. Opuszczonego na nowo.

CZĘŚĆ 3 - WOJSKO
Gdy tylko ukończył dwadzieścia lat, zaczął pełnić obowiązkową służbę wojskową w Korei Południowej. Spędził tam całe cztery lata. Cztery lata rozkazów, męczarni, ćwiczeń i braku kontaktu ze światem zewnętrznym. Co prawda żołnierze dostawali przepustki, ale jemu nie były one potrzebne. I tak nie miał gdzie się udać.
To właśnie to miejsce ukształtowało go najbardziej. Pokazało, co to dyscyplina. Z chłopca zrobiono prawdziwego mężczyznę, który znał swój limit - i powiększał go z każdym kolejnym dniem. Nauczono go wielu rzeczy i pokazano, w jakich sytuacjach warto je wykorzystywać, a kiedy po prostu należy sobie darować. Myślano, że robią to w dobrej sprawie - dla kraju i bezpieczeństwa obywateli! A tak naprawdę jedynie wyszkolono bestię, która potem miała posłużyć się swoim zdobytym doświadczeniem w okaleczaniu obywateli owego kraju, zamiast ich bronić. Ironia losu.
W wojsku nie było mu źle. Wstawał wczesnym rankiem jak każdy, jadł obrzydliwe jedzenie, kazano mu ćwiczyć aż do całkowitego braku sił i jeszcze dłużej - ale nigdy nie narzekał. Zajął się czymś, co w jakimś stopniu sprawiało mu uciechę. I oczywiście zajęty strzelaniem do tekturowych podobizn ludzi, mógł wreszcie się wyżyć i znaleźć swoje prawdziwe powołanie, na razie tego nieświadomy.
Wpojono mu, że każdy, kto w niego celuje, jest jego wrogiem; że nikomu nie można ufać; że każdy człowiek to potencjalny zdrajca. Kazano być za to posłusznym ludziom, którzy są ważniejsi od niego, mają w swoich rękach więcej władzy. Cała praca Harin poszła na marne. Ponownie uwierzył, że jest nic nieznaczącą jednostką, stworzoną jedynie do wykorzystywania przez pozostałych dla własnych celów.

CZĘŚĆ 4 - JAPONIA
Japonia to… spontaniczny pomysł. Nigdy nie myślał nad przeprowadzką do innego kraju, a przynajmniej do czasu wyjścia z wojska. To po nim zdecydował, że nie może dalej żyć w Korei. Zbyt wiele wspomnień. Wierzył, że zostaną razem w jego dawnym miejscu zamieszkania, ale tak się nie stało. Chociaż chciał zacząć od nowa, nie przejmując się przeszłością, jego plany się pokrzyżowały. Okazało się, że będzie chodzić za nim całe życie jak kula u nogi. Przypominać mu, jak bardzo niepotrzebny i zapomniany jest.
Dlatego Daehan zdecydował się o sobie przypomnieć. Zaczęło się niewinnie - miał jedynie zastraszyć jakiegoś faceta, który zalega z pieniędzmi u jego znajomego. Potem poszerzył swoją działalność. Przyszło mu nawet pracować dla swego rodzaju mafii… tak właściwie samozwańczej mafii, ponieważ jemu samemu wyglądało to raczej na jakieś zwykłe i niegroźne ugrupowanie. Nie mieli nikogo, kto mógłby się tym zająć, dlatego potrzebowali pomocy z zewnątrz. I po to właśnie jest Haneul - by odwalać za innych brudną robotę, której nie chcą się tknąć pozostali.

| Mocne strony:
+ W stopniu zaawansowanym posługuje się wszelakimi rodzajami broni palnej. Styczność z nią ma dopiero co prawda od pobytu w wojsku, jednak cztery lata nauki dzień w dzień wystarczyły, by mógł powiedzieć, że jego umiejętność w tej dziedzinie jest ponadprzeciętna.  Prócz tego posługuje się bronią białą, choć jego zdolności w tej dziedzinie nie są już tak samo zaawansowane. Używa jej jedynie wtedy, kiedy nie ma już innego wyboru.
+ Charakteryzuje się nie tylko zręcznością czy też zwinnością, ale również siłą. Daehan ma za sobą wiele lat treningów, dzięki którym jest wyszkolony nie tylko w kwestii obsługi broni, ale też w walce wręcz. Już nim poszedł do wojska, sporadycznie uczęszczał w nielegalnych walkach, dzięki którym zdobył niewielką odporność na ból - po prostu się do niego przyzwyczaił. Ponadto nauczono go taekwondo, tradycyjnej sztuki walki w Korei.
+ Posługuje się językiem koreańskim, japońskim oraz angielskim, a w stopniu podstawowym rosyjskim. I zna kilka słówek po francusku!
+ Potrafi prowadzić przeróżnymi pojazdami, w tym motocyklem, samochodami osobowymi, terenowymi czy nawet ciężarowymi. Oczywiście nie na wszystkie ma zezwolenie, na przykład na ten ostatni typ. Nooo, na rowerze też potrafi jeździć.
+ Zachowuje zimną krew nawet w najbardziej krytycznych sytuacjach. Stara się wtenczas myśleć trzeźwo i logicznie. Jego spokój i opanowanie w takich momentach może być czasem aż przerażające.

| Słabe strony:
- Hazard. Karty, kości, zakłady - nieważne co. Uwielbia to. Nie wie, czy z własnej woli, czy po prostu jest już od niego uzależniony. On oczywiście uważa to jedynie za formę rozrywki, nie widzi w tym żadnego problemu. Nawet w tym, że większość pieniędzy, jakie zarobi, idą właśnie na to. Nie, on jest cały zdrowy! Spróbuj tylko powiedzieć, że jest inaczej, a wyprze się wszystkiego, być może w dość agresywny sposób. Hazard to wrażliwy temat. Nie zaczynaj go, jeśli nie zamierzasz wystawić na stół pieniędzy.
- Używki - kawa, papierosy, alkohol, czasem amfetamina/kokaina. Co prawda dwa ostatnie zażywa raczej sporadycznie, nigdy nie był od nich specjalnie uzależniony. Jednak pierwsze są jego codzienną rutyną. Ale to dobrze. To pozwala mu zapomnieć i spać spokojnie. Bez nich czuje się zdezorientowany, zdenerwowany, nagi (oczywiście nie w dosłownym sensie).
- Może być silny fizycznie, ale nie można tego samego powiedzieć o jego psychice. Daehan jedynie zgrywa silnego, ale wewnątrz jest już zniszczony. Czasem nie odróżnia dobra od zła, przyjaciół od wrogów. Nie potrafi zaufać, ale jednocześnie potrzebuje miłości. Szuka jej u obcych kobiet, ale dopiero po fakcie uświadamia sobie, że to nie jest to, czego szukał. Nie chce fizycznych zbliżeń. Chce po prostu poczuć, że komuś na nim zależy. Prawdą jest, że człowiek z miłości może oszaleć... Ale bez niej również.
- Brak skrupułów. Trudno powiedzieć, kiedy życie mu je odebrało, w końcu nie zawsze taki był. Może stracił je w wojsku? A może dużo wcześniej? Nie wie, jednak też niezbyt go to obchodzi. Z pewnością brak sumienia przydaje się w pracy, gdy bez wspomnianych skrupułów okalecza niewinnych ludzi - zwykłych obywateli z rodzinami - ale z pewnością dla niego samego nie jest to już tak dobre. Przez to czuje się jak potwór. Zresztą, już nie raz go tak określono.
- Gotowanie. Nigdy nie umiał, nie umie i prawdopodobnie nie nauczy się gotować. To dla niego jak czarna magia, coś niepojętego. Nawet nie trzeba się trudzić tym, by cokolwiek mu wytłumaczyć - powie, że rozumie, a koniec końców może i wody nie spali, ale garnek już tak. Z tego powodu żywi się kanapkami, mrożonkami albo jedzeniem z restauracji bądź barów szybkiej obsługi.

| Przedmioty:
— Telefon komórkowy
— Harmonijka
— Paczka papierosów
— Zapalniczka/zapałki
— Portfel
— CZ75 SP-01 SHADOW DUALTONE (sporadycznie, jedynie podczas wykonywania pracy)
— Nóż sprężynowy

| Inne informacje:
— Ma słabość do eleganckich kobiet. I ich nóg. W szpilkach.
— Urodził się jako osoba bezwyznaniowa, jednakże w pewnym momencie swojego życia spotkał osobę, która zasiała w nim ziarno wiary. Nigdy nie przeszedł na katolicyzm, ale mimo wszystko nawet teraz, gdy wspomniana osoba umarła, czasem można zobaczyć go w kościele, najczęściej pryz konfesjonale. To pozwala mu uwierzyć, że nadal jest dla niego ratunek.  
— Jeśli o gust muzyczny chodzi... tylko muzyka klasyczna oraz jazz.
— Ma słabość do starych filmów. Zawsze w weekend wybiera się do kina na takowy bądź wypożycza film, aby móc obejrzeć go w domowym zaciszu.
— Je jak świnia, naprawdę. Gdy się zapomni, zapomina o jakichkolwiek manierach.
— Drinki i inne takie są okej, ale nic nie przebije wina. Czerwonego. Wytrawnego. Najlepiej jak najdroższego.
— Od małego gra na harmonijce.
— Jest dość dobry z tańcu towarzyskim.
— Prowadzi dziennik, w którym zapisuje każdą swoją ofiarę oraz liczbę pieniędzy, którą za nią dostał. Nikomu nie pozwala go dotknąć.  
— Nie posiada wyższego wykształcenia - ukończył jedynie szkołę średnią, po której poszedł do wojska. Po nim natomiast niezbyt widziało mu się pójście na studia w wieku dwudziestu czterech lat. Albo to już po prostu lenistwo.



Ostatnio zmieniony przez Daehan Kim dnia Czw Sty 28, 2016 10:15 pm, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry Go down
avatar
Liczba postów : 301
Join date : 01/10/2015
PisanieTemat: Re: Act like nothing's wrong   Sro Sty 27, 2016 9:03 pm

Powiem szczerze na początek - świetna konstrukcja postaci, serio. Karta zrobiona bardzo dobrze i nie mam się do czego przyczepić, zatem akceptuję i wlepiam kolor. Ale deal jest taki, że za kolor chciałbym założenia relacji. c':


Postać nieaktywna w fabule od trzeciego marca. Konto skasowane dnia 03.05.2016. Miała relację z Makoto Akiyamą oraz parę wątków z Minghao Liu. Poniżej w kodzie relacja, avatar oraz podpis, na wypadek, gdyby użytkownik miał ich kiedyś używać. Pracownia graficzna również zostaje zarchiwizowana. Osoby inne niż Daehan, które nie posiadają jego zgody na używanie kodów nie powinny tego robić.
Kod:
[center]<div style="width:450px;height:150px;"><div style="text-transform: uppercase;font-size: 19px;font-family: 'Oswald', sans-serif;border-bottom:1px solid;">Makoto Akiyama</div><div style="width:450px;height:20px;background-color: #000;"></div><div style="font-family: 'Share';font-size: 12px; height: 100px; overflow: auto; padding: 5px;background-color: #a9a9a9; color: #151515;text-align:justify;">Zbyt krótko go zna, aby móc wyrobić sobie o nim zdanie. Ot, niedługo prawdopodobnie po prostu o nim zapomni, jeśli przez długi czas znowu się nie spotkają. Cały czas jednak dręczy go wrażenie, że nie powinien mieszać się w sprawę tych całych gangów i... gej, czy Haneul mu się w ogóle przedstawił?
</div></div>[/center]
<link href='https://fonts.googleapis.com/css?family=Share|Oswald&subset=latin,latin-ext' rel='stylesheet' type='text/css'>

http://i.imgur.com/0D0EKe4.gif

[center]<br><img src="http://i.imgur.com/zn9tc0l.png" style="z-index: 6;position: relative;"/>
<div class="bane"><div style="background-color:#686561;text-shadow:none;"><a href="http://durarara.forumpolish.com/t100-relacje-daehan-kim" style="text-shadow:none;">[color=#1b1b1b]r e l a c j e[/color]</a></div>[size=20][color=#686561]The color of my heart is black[/color][/size]
[size=14]It was burnt to black, just like that
I break glass whenever I feel like[/size]
[size=10]And I look at my bloody hands and think, [/size]
[size=13][color=#686561]why am I like this[/color][/size]</div></div><style type="text/css">.bane{background-color:#1b1b1b;width:450px;height:150px;font-family:'Oswald', sans-serif;text-transform:uppercase;text-shadow:none;margin-top:-130px;transition: all 1s; -o-transition: all 1s;z-index: 1;position: relative;} .bane:hover{margin-top: 0px;}</style>[/center]
<link href='https://fonts.googleapis.com/css?family=Oswald:300' rel='stylesheet' type='text/css'>
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://durarara.forumpolish.com
 
Act like nothing's wrong
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Durarara!! RPG :: Poza Fabułą :: Archiwum-
Skocz do:  





ZAKAZ KOPIOWANIA TREŚCI ZAWARTYCH NA FORUM DURARARA!! RPG. OBRAZKI POJAWIAJĄCE SIĘ NA FORUM WZIĘTE Z ZEROCHANA, DEVIANTARTA LUB TUMBLRA. JEŚLI UŻYLIŚMY TWOJEJ PRACY I NIE ŻYCZYSZ SOBIE TEGO, SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI.

@ Moe(Roth) - Twórca stopki.
Kotlet Barani - Autorka ogłoszenia
Ashe - Autorka oryginalnego stylu
Za wszelkie przeróbki odpowiada Izaya.